Wiara Zobacz

Co człowiek sieje, to i żąć będzie

W chwili śmierci każdego człowieka dokonuje się sąd: „Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9,27). Według Bożego objawienia człowiek umiera tylko raz i dlatego wszystkie teorie o reinkarnacji są mitem stworzonym przez szatana.

W chwili śmierci skończy się nasza wiara i wtedy spotkamy Chrystusa. To w świetle Jego miłości i miłosierdzia dokona się sąd. Jedynym kryterium, według którego będziemy sądzeni, jest miłość. Jak ten sąd będzie przebiegał? Pan Jezus uchyla nam rąbka tajemnicy, mówiąc:

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki.

Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,19-21).

Pan Jezus wyraźnie stwierdza, że ludzie, którzy w czasie swego ziemskiego życia, dopuszczając się nieprawości, „umiłowali ciemność” – „znienawidzą światło”, to znaczy znienawidzą Boga i odrzucą dar Jego zbawienia.

Ci natomiast, którzy szli przez ziemskie życie drogą Bożych przykazań, „spełniając wymagania prawdy” – „zbliżą się do światła”, czyli przyjmą dar zbawienia ofiarowany im przez Chrystusa.

W chwili śmierci zobaczymy wszystkie swoje grzechy, które zadawały wielkie cierpienie Bogu i innym ludziom oraz niszczyły nasze człowieczeństwo, pogłębiając w nas egoizm. Zobaczymy także wszystkie własne dobre czyny, które rozwijały w nas wolność i zdolność do bezinteresownej miłości.

Z Pisma św. dowiadujemy się, że Stwórca daje nam całkowitą wolność wyboru:

„Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane” (Syr 15,17).

Ta najważniejsza decyzja w chwili śmierci, od której będzie zależało nasze zbawienie albo potępienie, uwarunkowana jest historią całego ziemskiego życia człowieka:

„A co człowiek sieje, to i żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,8).

W momencie śmierci w każdym człowieku skończy się proces kształtowania się jego człowieczeństwa.

Każdy dobry czyn, wierność Bożym przykazaniom, trud codziennej modlitwy, troska o to, aby zawsze być w stanie łaski uświęcającej, powstawanie z każdego śmiertelnego grzechu w sakramencie pokuty, przyjmowanie czystym sercem Jezusa w Eucharystii – wszystko to sprawia, że człowiek otwiera się na działanie Bożego Ducha. Wtedy Duch Święty przezwycięża w nas wszelki grzech, pychę i egoizm, obdarza nas życiem wiecznym, wolnością, miłością i sprawia, że stajemy się

„uczestnikami Boskiej natury” (2 P 1,4).

Natomiast każdy grzech oraz każde zaniedbanie dobra, kierowanie się logiką egoizmu i odrzucanie Bożego miłosierdzia – to wszystko zamyka człowieka na działanie Boga, deformuje jego człowieczeństwo, pogrążając go w strasznej niewoli złych duchów. Brak nawrócenia i zatwardziałość w grzechu mogą tak zniszczyć człowieka, że stanie się on absolutnym egoistą, który będzie „kochał” siebie miłością posuniętą aż do nienawiści Boga.

Najtragiczniejszy duchowy stan, w jakim może się znaleźć człowiek, to trwanie w grzechu śmiertelnym. Wtedy ktoś taki dobrowolnie oddaje się pod panowanie demonicznych mocy.

Matka Boża w Fatimie powiedziała, że grzechami, które najwięcej ludzi prowadzą do piekła, są grzechy nieczyste. Objawiając się mistyczce Rozalii Celakównie, Pan Jezus mówił:

„Popatrz, dziecko, jaką straszną zniewagę i ból zadają Mi grzechy nieczyste, morderstwa (dzieci) i straszna nienawiść. Już dalej nie mogę znieść tej obrazy i zniewag, jakie Mi zadają grzechy nieczyste.

Jeżeli Polska nie odrodzi się duchowo, nie porzuci swych grzechów, to zginie. Jedynie całkowite odrodzenie duchowe i oddanie się pod panowanie mego Serca może uratować od całkowitej zagłady nie tylko Polskę, ale i inne narody”.

Życie na ziemi jest dla każdego człowieka czasem niepowtarzalnego dojrzewania do miłości w niebie lub też czasem degeneracji i staczania się w kierunku absolutnego egoizmu oraz zguby wiecznej.

Kiedy w chwili śmierci, podczas sądu szczegółowego, człowiek stanie przed Chrystusem twarzą w twarz, wtedy – widząc całe swoje ziemskie życie – będzie musiał podjąć ostateczną decyzję opowiedzenia się za Chrystusem lub przeciwko Niemu. Ta decyzja będzie wyrazem prawdy o człowieku. „Tak” powiedziane Chrystusowi stanie się niebem lub czyśćcem, natomiast odrzucenie Jego miłości stanie się piekłem.

„Poza tajemniczą bramą śmierci rysuje się wieczność wesela w komunii z Bogiem lub kary w oddaleniu od Niego” (Jan Paweł II, Reconciliatio et paenitentia, 26).

W chwili sądu każdy otrzyma to, czego będzie pragnął; a człowiek będzie pragnął zgodnie z tym, kim się stał w ciągu swego ziemskiego życia.

Jeżeli przez grzechy zniszczył on w sobie całkowicie zdolność do miłości, czyli stał się absolutnym egoistą, wtedy w swoim samouwielbieniu z nienawiścią odrzuci miłość Chrystusa oraz dar przebaczenia wszystkich swoich grzechów.

Pan Bóg całkowicie respektuje wolność swojego stworzenia także wtedy, kiedy decyduje się ono na definitywne odrzucenie swego Stwórcy. Tak więc piekło nie jest nieprzewidzianą czy niesprawiedliwą karą.

Wybierając grzech, człowiek wchodzi na drogę prowadzącą do piekła. Istnieje piekło, ponieważ istnieje grzech. Piekło jest niczym innym, jak grzechem chcianym jako cel, przyjętym jako ostateczne spełnienie, rozciągającym się w nieskończoność.

Prawda o piekle nadaje naszemu ziemskiemu życiu niepowtarzalność i dramatyczną wyjątkowość. Przypomina nam o tym, że jeżeli grzech, który jest największym nieszczęściem dla człowieka, bagatelizuje się i traktuje się go jako dobro, to wtedy wprowadza nas on w przerażającą rzeczywistość piekła.

Święta Faustyna pisze:

„Chociaż już w samym skonaniu Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło; udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą, i nawet same wysiłki Boże” (Dz. 1698);

„Niech grzesznik wie: jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą. Piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie, jak tam jest. Ja, siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. […]

To, com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam: że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło.

Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich.

O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżelibym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem” (Dz. 741).

„Dlaczego wszyscy nie będziemy zbawieni? Dlatego, że nie wszyscy będą tego chcieli. Łaska, która jest darmowa, zbawia tylko pragnących dostąpić zbawienia, a tych, którzy tego nie chcą, nie zbawia” (św. Chryzostom).

Kochający Bóg ostrzega i wzywa do nawrócenia wszystkich grzeszników:

„Nie dążcie do śmierci przez swe błędne życie, nie gotujcie sobie zguby własnymi rękami” (Mdr 1,12).

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Jedno Serce. 33 dni z Maryją do JezusaIn Sinu Jesu. Kiedy Serce mówi do Serca.Antidotum na śmierć. M. Piotrowski.