Młodzież Zobacz

Co myśleć o współżyciu przed ślubem?

Lut 03, 2020 o. Karol Meissner

Często są wyrażane opinie o konieczności przygotowania się do małżeństwa przez współżycie seksualne. Utrzymuje się niejednokrotnie, że takie wypróbowanie się ma być rękojmią udanego małżeństwa.

Wiele faktów wskazuje na to, że współżycie seksualne przed ślubem stwarza poważne przeszkody dla stworzenia harmonijnego życia seksualnego w małżeństwie. Opinia ta odbiega w zasadniczy sposób od tego, co się słyszy tak często w rozmowach czy co się czyta w publikacjach, nie mówiąc już o tym, jak miłość pokazywana jest na ekranie. Jednak do takiego wniosku prowadzi doświadczenie wieloletnich rozmów z małżeństwami.

Spośród różnych powodów tego stanu rzeczy wymieńmy następujące:

Młodzi spotykają się ze sobą w wybranych przez siebie chwilach. Jeśli dziewczyna czy chłopak czują się źle lub są nie w humorze – to się nie spotykają. Znają się więc od najbardziej korzystnej strony.

Gdy dochodzi wówczas do zbliżeń seksualnych, to przeżycia te kojarzą się z takimi właśnie najlepszymi, wybranymi dowolnie chwilami.

Ponadto szybko stają się one najważniejszą sprawą w ich spotkaniach. Są uważane za ubogacenie tego, co ich łączy, i stopniowo zajmują naczelne miejsce w ich uczuciach i oczekiwaniach. Samo przeżycie jakby zasłania człowieka.

To jest źródłem późniejszego gorzkiego zawodu. W małżeństwie te sprawy wyglądają zupełnie inaczej. Mąż i żona są ze sobą na co dzień: w dobrym i w złym poczuciu, w dniach słonecznych, ale i w pochmurnych, gdy nieraz są utrudzeni, zmęczeni czy rozdrażnieni.

Nie ma tu już dowolnie wybranych chwil. Ani żona mężowi, ani on jej nie przedstawiają się od jakiejś najładniejszej strony. Jest życie: codzienne, szare życie. Współżycie płciowe ma tu zupełnie inny charakter, niż miało przed ślubem.

Ponadto w małżeństwie nie jest ono ani jedynym, ani nawet najważniejszym bogactwem ich związku. Tutaj wiele innych spraw wysuwa się na pierwszy plan: staranie o dom i o jego utrzymanie, o wychowanie dzieci, praca zawodowa, zainteresowania społeczne, ogólne sprawy narodu, wreszcie problemy religijne.

Jakże ważną jest rzeczą w tych warunkach okazywanie serdeczności, zainteresowanie drugą osobą i troska o nią, stwarzanie atmosfery ciepła i bezinteresowności.

Dlatego jeśli te szersze horyzonty życia w pełni ludzkiego nie zajmą w myślach i w przeżyciach przyszłych małżonków należnego miejsca już przed ślubem, to zabraknie im wspólnego języka, gdy będą żyć razem. Współżycie seksualne będzie ich dzieliło, a nie łączyło, bo w gruncie rzeczy nauczyli się poszukiwać w tej dziedzinie tylko swoich własnych doznań.

Jeśli w małżeństwie nie ma jakiejś wspólnoty myśli i uczuć, jeżeli braknie wspólnego dążenia do dobra, to nie może istnieć harmonia seksualna. Dlatego też wysuwanie na pierwszy plan w życiu przedmałżeńskim harmonii seksualnej jest poważnym w skutkach nieporozumieniem, prowadzącym z konieczności do głębokiego i bolesnego zawodu.

Przecież w małżeństwie trzeba umieć dostrzec tego kochanego czy tę kochaną osobę z całym jej bogactwem, z potrzebami, z uczuciami, z całą jej wrażliwością. Natomiast skupienie uwagi na jej ciele i na własnych uczuciach i doznaniach uniemożliwia wprost dostrzeżenie tego, kim jest ten drugi czy ta druga jako człowiek.

Pewna dziewczyna z goryczą powiedziała o tej wielkiej pomyłce swego życia:

„Chciałam mu dać wszystko, a on wziął tylko moje ciało”.

Inna zaś wyznała:

„Myślałam, że to jego kocham, a sięgnęłam po jego ciało”.

Tak przeżywają ludzie swoją przegraną.

Młodzi uzasadniają współżycie przedmałżeńskie najczęściej tym, że się kochają. O swej miłości mówią, że jest ona tak wielka, że łamie wszelkie bariery i nie liczy się ani z obyczajem społecznym, ani z zasadami moralnymi.

Współżycie seksualne uważają za wyraz ich niby to wielkiej miłości, między innymi właśnie dlatego, że potrafią się z niczym nie liczyć, że nie uznają żadnych zasad.

Gdy zawierają małżeństwo, należą już do siebie. Okazuje się wówczas, że miłość w małżeństwie wymaga czegoś znacznie większego niż współżycia seksualnego. Winna się ona wyrażać w całym życiu, które niesie ze sobą trud, a niejednokrotnie i konieczność prawdziwej ofiary.

Nie na dziecinnym łamaniu barier polega miłość. Chodzi o coś nieporównanie większego. Jeśli prawdziwej miłości zabraknie w życiu, zbliżenie małżeńskie przeżywane jest, zwłaszcza przez żonę, jako obłuda i nieprawda.

Jeżeli zabraknie życzliwości i zrozumienia, okazywanych przez całe życie, to boleśnie ujawnia się fakt, że we współżyciu płciowym człowiek może szukać siebie, a mówienie o miłości stanowiło tylko zasłonę pokrywającą najbardziej pospolity egoizm.

Na jeszcze jedno należy zwrócić uwagę. Życie seksualne przed ślubem, czyli – powiedzmy szczerze – szukanie uczuć i doznań seksualnych, wiąże się chyba u wszystkich z jakimś głębokim poczuciem winy moralnej. […]

Jeśli ktoś łamie swoje przekonania moralne i tak złamany wchodzi w małżeństwo, to przenosi w tę więź tkwiące w głębi serca przeświadczenie, że współżycie seksualne jest zawsze złem.

Jest to niedola wielu par małżeńskich, zwłaszcza kobiet, które czują się nieraz przez całe życie jakoś nieczyste i odsunięte od korzystania z sakramentów świętych dlatego, że współżyją seksualnie. A przecież okazywanie sobie miłości przez akt seksualny jest darem Boga dla małżonków.

W tym przypadku jednak to poczucie nie jest bezpodstawne. Jeśli młodzi podejmowali przed ślubem współżycie seksualne, mając moralnie złą postawę, jak to potem naprawić w małżeństwie? Czy samo zawarcie małżeństwa może zmienić błędną, moralnie złą postawę względem współmałżonka? Jak z czynu, który był wyrazem egoizmu i poszukiwaniem siebie, uczynić znak prawdziwej miłości? Tej miłości, która

„[…] nie szuka swego” (1 Kor 13,5)?

Patrzysz, słuchasz, czytasz. Pomyśl więc o tym, o czym tu jest mowa. Od tego wiele będzie zależało w twoim życiu, w życiu twojego przyszłego współmałżonka i waszych dzieci.

o. Karol Meissner OSB,
Bolesław Suszka

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Seks. Poezja czy rzemiosło. Pawlukiewicz.Twoje życie. Nowe rozmowy z dziewczyną o życiu, rodzinie, małżeństwie, płciowości, miłościPsychologia płciowości - o. Karol Meissner OSB