Cyprian i Dafroza – nadzieja dla „nieudanych” małżeństw

Po ludzku to się nie mogło udać. Małżeństwo Dafrozy i Cypriana Rugambów wydawało się jedną wielką pomyłką. Dziś jednak toczy się ich proces beatyfikacyjny. Sługami Bożymi stali się nie z osobna!

Rwanda, ojczyzna tych dwojga, to mały kraj w Afryce Centralnej. Od wieków zamieszkiwały go trzy plemiona: Twa, Hutu i Tutsi. Z czasem pomiędzy Hutu a Tutsi powstały niesnaski, które, sztucznie podsycane, dały początek tragicznym wydarzeniom.

8 września 1990 r. w stolicy Rwandy, Kigali, Jan Paweł II, świadom trudności tego kraju, mówił o potrzebie angażowania się świeckich na rzecz pokoju i nauczał o świętości rodzin.

Znany intelektualista Christoph Mfizi miał wtedy spytać papieża: „Czy trzeba czekać na krwawe męczeństwo, by Rwandyjczycy mogli mieć dostęp do beatyfikacji czy kanonizacji?”.

Jan Paweł II odpowiedział mu wówczas: „Nikt nie ma monopolu na beatyfikacje czy kanonizacje. Istnieje tylko kwestia dojrzałości. Ewidentnym jest, że Kościoły mające ponad 2000-letnią historię są jakby pierwsze, mimo wielu niedociągnięć w społeczeństwie. […] Z drugiej strony jestem pewien, że święci znajdują się także wśród was tu zebranych, wśród mieszkańców Rwandy, wśród rwandyjskich małżeństw, rodzin. Jestem o tym głęboko przekonany”.

Papież wspomniał też o swym wielkim pragnieniu wyniesienia na ołtarze małżeństwa. „Życzę wam, aby to święte małżeństwo pochodziło z Rwandy” – powiedział Ojciec Święty. „To byłby znak duchowej dojrzałości waszego Kościoła”.

Droga Cypriana

Cyprian Rugamba znany jest praktycznie każdemu Rwandyjczykowi. Jego wiersze czyta się w szkole, jego piosenek słucha w radiu, a utwory religijne jego autorstwa śpiewa się w kościele.

Ten urodzony w 1935 r. poeta zapisał się w historii swego kraju również jako pieśniarz, choreograf, wielki intelektualista, ceniony człowiek nauki, którego chętnie obsadzano na kierowniczych stanowiskach w resorcie kultury i edukacji. Zamożny i wpływowy, postrzegany był jako „wielki pan”.

Jako młody chłopak Cyprian uczęszczał do Niższego Seminarium w Kabgayi, a następnie wstąpił do Wyższego Seminarium w Nyakibanda. Tam, korzystając ze zbiorów seminaryjnej biblioteki, zagłębił się w lekturze filozofów niechrześcijańskich. Pod ich wpływem młodzieniec stracił wiarę.

Były to lata 50., trudne dla Kościoła i przełomowe dla krajów afrykańskich, które odzyskiwały niepodległość, by po setkach lat kolonizacji mieć odwagę krytycznie spojrzeć na to, co przyniosła im kultura europejska.

Pewny swego intelektu Rugamba twierdził, że „jeśli nie może Boga zrozumieć, to znaczy, że Boga nie ma” – i odszedł z seminarium.

Podjął studia historyczne, najpierw na uniwersytecie w Butare w Rwandzie, a potem w belgijskim Louvain.

Zafascynowany kulturą własnego kraju, Rugamba starał się ją udokumentować i wskrzeszać te jej elementy, które ulegały zapomnieniu. Powrócił do animizmu, a więc do pogańskich wierzeń przypisujących wszelkim stworzeniom, a nawet przedmiotom, duszę lub nadprzyrodzoność.

Zaręczył się z Ksaweryną Mukahirigo, w której był szaleńczo zakochany. Rozpaczał, kiedy zginęła w czystce etnicznej na początku lat 60.

Ponieważ Cyprian Rugamba miał pragnienie pozostania przy jej bliskich, zgodnie z tamtejszym obyczajem otrzymał żonę z jej rodziny. Stała się nią młodsza od niego o dziewięć lat Dafroza Mukasanga, którą poślubił w 1965 r.

Droga Dafrozy

Dafroza Mukasanga, wychowana w pobożnej katolickiej rodzinie, z wykształcenia nauczycielka i katechetka, swoje małżeństwo od początku potraktowała bardzo poważnie. Nie było to łatwe, gdyż Cyprian prowadził hulaszcze życie. Jego zainteresowanie młodą, urodziwą żoną tylko na chwilę przerwało ten stan rzeczy.

W pierwszym roku małżeństwa Dafroza została oskarżona o magiczne praktyki i Cyprian wywiózł swą żonę do jej rodziców, odbierając jej ich pierwsze i jedyne wtedy dziecko. Taki gest odrzucenia w kulturze rwandyjskiej to okrutna potwarz dla kobiety oraz jej rodziny. Dafroza przyjęła to jednak pokornie i nie odwróciła się od swego męża.

Małżonkowie przez osiem miesięcy żyli w separacji, po czym Cyprian, odkrywszy, że oskarżenia wobec jego małżonki były nieprawdziwe, sprowadził ją z powrotem. Nie oznaczało to jednak początku sielanki. Rugamba był bowiem niewierny swej żonie i wiedzieli o tym wszyscy. Miał nawet nieślubną córkę.

Żonę swoją traktował z pogardą, dając jej do zrozumienia, że nie ma dla niej miejsca w jego sercu, które uparcie oddawał zmarłej Ksawerynie. Dafroza trwała jednak przy swoim mężu, wypełniając obowiązki żony i matki powiększającej się rodziny.

„Dla niej małżeństwo to był projekt na wieczność. Gotowa była dla tego projektu cierpieć i znieść wszystko, by się zrealizował” – wspomina przyjaciel rodziny.

A największym cierpieniem była dla niej niewiara jej męża. Dafroza prosiła znajomych o modlitwę i sama w niej nie ustawała, ofiarowując też w intencji swego małżonka różne cierpienia i wyrzeczenia. Trwało to przez 17 lat…

Punkt zwrotny

Nawrócenie Cypriana nastąpiło dopiero w 18. roku małżeńskiego życia. Złożyło się na nie kilka wydarzeń. Otóż w 1982 r. rozpoczęły się objawienia Matki Bożej w Kibeho i po całej Rwandzie rozniosło się orędzie Matki Słowa wzywającej do skruchy i nawrócenia.

W tym samym roku Cyprian zapadł na dziwną chorobę. Ogarniał go paraliż. Zaniepokojeni tym stanem rzeczy ceniący go ludzie, w tym sam prezydent kraju, wysyłali go na różne badania, ale nie było remedium na dolegliwość Rugamby. Ostatecznie postanowiono skierować go na konsultacje do Belgii. W tym czasie Dafroza gorąco modliła się o uzdrowienie swego męża.

Cyprian nie bardzo mógł już mówić i dla niego, który był zawsze panem własnego życia, było to niezwykle trudne doświadczenie. W samolocie Rugamba poczuł jednak, że wracają mu siły, i ku zdziwieniu towarzyszącego mu lekarza podniósł się i orzekł, że chyba mu lepiej…

Dotarłszy do Brukseli, poddał się badaniom, ale zdziwieni lekarze nie rozumieli, z jakim problemem do nich przyleciał. Rugamba został uzdrowiony. Wtedy przyszło nawrócenie.

Przyszło ono przez pieśń, którą skomponował, a która niejako sama w nim powstała poprzez natchnienie. Uznawał w niej wielkość Boga. Sam był tą pieśnią zaskoczony, ale przyjął ją jako Boże dotknięcie. Cyprian przystąpił do spowiedzi. Jego nawrócenie było całkowite, radykalne.

Zwykł mówić, że „nawrócić się to nie tylko odwrócić w kierunku Boga głowę, ale to zwrócić całe swe życie i całą swą osobę ku Bogu” oraz że w kontekście nawrócenia „poza radykalizmem nie ma nic interesującego”.

Wówczas też Cyprian Rugamba dostrzegł wreszcie swoją żonę. Ze zdumieniem stwierdził w czasie choroby, że ta źle przez niego traktowana kobieta z niezwykłą miłością opiekuje się nim, modli się za niego i w żaden sposób nie próbuje wykorzystać przewagi, jaką w tym momencie nad nim miała.

Jak przyznają świadkowie, Dafroza naprawdę zaznała męczeństwa w swoim małżeństwie. Cyprian po swoim nawróceniu miał tego świadomość i do końca życia nie przestawał jej za to przepraszać.

Owoce nawrócenia

Odnowienie małżeństwa dokonuje się poprzez przebaczenie. Cyprian poprosił o nie żonę i otrzymał je natychmiast. Dafroza dała mężowi dowód swej bezwarunkowej miłości, sprowadzając do domu jego nieślubną córkę i wychowując ją z taką samą miłością jak pozostałych dziewięcioro dzieci.

„Zawdzięczam jej życie fizyczne i duchowe” – mówił o swej żonie Cyprian.

Był to niezwykły cud. Dzieci Rugambów wspominają, że to wyglądało tak, jakby niebiosa zrekompensowały mamie cały jej dotychczasowy trud i upokorzenia oraz wynagrodziły jej cierpliwość.

Wcześniej dzieci widywały matkę udręczoną, modlącą się pośrodku nocy z wzniesionymi rękoma, które obciążała dodatkowo kamieniami, a teraz „była w siódmym niebie”.

Rugambowie stali się nierozłączni, promienieli pokojem. Nie było pary, która bardziej niż oni ujmowałaby okazywaną sobie czułością, troską i szacunkiem. Małżonkowie rozumieli się bez słów, wzruszali jednością serc.

Obserwujący ich ludzie nie mogli nadziwić się ich zażyłości, a ci, którzy poznali ich w ostatnich latach życia nie dowierzali opowieściom o trudnym małżeńskim starcie.

Cyprian towarzyszył teraz swej żonie w kościele, modlił się z nią, dopomagał jej w domowych pracach, co wcześniej było nie do pomyślenia.

Zniknął autorytatywny i niedostępny „wielki pan”, a pojawił się człowiek wciąż silny, ale świadom swojej nicości wobec Boga, człowiek wielkiej łagodności i pokory.

Misja w Kościele

„Mamy mało czasu” – mawiał Rugamba, czy to przewidując nadchodzącą przyszłość, czy to żałując zmarnowanego przed swym nawróceniem życia.

Małżonkowie żarliwie zwrócili się ku Chrystusowi. Dla rodziny Dafrozy i Cypriana modlitwa różańcem i życie sakramentalne stały się codziennym pokarmem. Odtąd małżonkowie co tydzień przystępowali do spowiedzi. Pomagali ubogim i chorym, roztoczyli też opiekę nad sierotami i zaniedbanymi dziećmi z Kigali.

Cyprian po nawróceniu chętnie dzielił się swoim doświadczeniem wiary i zachęcał innych do tego samego. Tak powstała wspólnota modlitewna, w której realizowali wezwania Matki Bożej z Kibeho do skruchy i nawrócenia.

Dafroza otrzymała łaskę słuchania i rozeznawania woli Bożej dla tych, którzy przychodzili do niej z prośbą o radę. Stała się odpowiedzialną za jedną ze wspólnot charyzmatycznych w Kigali.

Kiedy na 25-lecie swego małżeństwa oboje małżonkowie zostali zaproszeni do sanktuarium Najświętszego Serca Jezusa w Paray-le-Monial we Francji, by dać świadectwo o swojej pracy na rzecz najuboższych, poznali Wspólnotę Emmanuel. Poprosili wówczas o możliwość przeszczepienia jej na afrykańską ziemię.

Tym sposobem stali się założycielami wspólnoty w Rwandzie, a jej początek datuje się na dzień 23 września 1990 r., czyli na osiem dni przed rozpoczęciem konfliktu zbrojnego w Rwandzie…

Orędownicy pokoju

Rozwój wspólnoty przypadł na lata wojny domowej. Liczba członków grupy w tym czasie wzrastała do około 100 osób. Przyjaciele Dafrozy i Cypriana wspominają, iż małżeństwo to cechowała niezwykła miłość do bliźnich. Oboje małżonkowie byli otwarci na każdego.

Kiedy kraj rozdarty był konfliktem i narastającymi antagonizmami między plemionami Hutu i Tutsi, Rugambowie otwarcie nawoływali do pokoju i realizowali to wezwanie we wspólnocie, łącząc w modlitwie Rwandyjczyków różnego pochodzenia etnicznego. Tworzyli oni nową Bożą rodzinę ponad układami plemiennymi.

Takie zachowanie nie było jednak politycznie poprawne. Cyprian Rugamba uważany był za ważną postać i próbowano go nakłonić do przyłączenia się do którejś ze skonfliktowanych partii. Mówił wtedy, że należy do partii Jezusa. W efekcie stracił na jakiś czas pracę i przyjaźń niektórych wpływowych ludzi.

Duchowość

Eucharystia u Rugambów była motorem do działania i to z niej małżonkowie czerpali siłę. Przyjaciele małżeństwa wspominają, że zadziwiała ich wielka wiara małżonków w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii oraz w wielką miłość Jezusa Eucharystycznego. Oboje odwdzięczali Mu się za nią częstym wielbieniem i zachęcali do tego innych.

Kiedyś Dafroza tłumaczyła swej koleżance, czym jest adoracja. Właśnie wtedy przyszła do niej najmłodsza córka i usiadłszy jej na kolanach, przytuliła się do piersi. „Popatrz – miała wówczas powiedzieć, wskazując na dziecko, Dafroza – to jest właśnie adoracja”.

Kobieta zrozumiała, że adorowanie nie potrzebuje słów, bo jest trwaniem przy sercu Jezusa. Dafroza i Cyprian byli pierwszymi świeckimi mieszkańcami Rwandy, którzy otrzymali pozwolenie na stworzenie w domu kaplicy; zamieszkał w niej Jezus w Najświętszym Sakramencie.

Do tego doświadczenia Eucharystii dołączyło jeszcze doświadczenie ofiary. Cyprian miewał silne i niewytłumaczalne bóle głowy. Wyłączały go one na pewien czas z aktywnego życia. Jednak kiedy przychodziło wezwanie do jakiejś sprawy na rzecz Kościoła, Rugamba dostawał sił, by wypełnić zadanie – i ból mijał.

Dafroza zrozumiała wówczas, że jest to znak i zachęta do ofiarowywania cierpień w intencji dzieła, do jakiego oboje zostali wezwani. Sam Cyprian zwierzał się jednemu ze swych przyjaciół, że pojął, iż jego cierpienia fizyczne to krzyż, który ma ofiarować na rzecz braci ze wspólnoty.

Zachęcał go również, by nie marnować własnego cierpienia, które ofiarowane Chrystusowi może przynosić piękne owoce. To przekonanie o istocie ofiary wpisywało się również w swego rodzaju mistyczne przeżycie, którego doświadczył Cyprian. Któregoś dnia na modlitwie usłyszał wyraźnie, że ktoś go woła, gdy tymczasem był sam w pomieszczeniu. Miał wtedy trzy razy usłyszeć słowa: „Poprzez Ciebie chcę czynić dzieło odkupienia”.

„Pójdę do niego”

„Jestem gotów” – zdawał się odpowiadać swoją postawą Cyprian. Prawdopodobnie domyślał się, do jakiej ofiary wezwie go Pan. Sytuacja polityczna w kraju się zaogniała.

Zakończenie wojny domowej nie przyniosło pokoju, antagonizmy na tle etnicznym wciąż rosły. Cyprian z racji odmowy zaangażowania się w politykę napotykał rosnący mur niechęci.

Złośliwie zapytany przez kogoś, czy nadal modli się do swojego Boga, skoro zaraz pewnie zostanie zgładzony, odpowiedział: „Jestem gotów, mój strój weselny jest gotowy. Jak tylko Pan mnie wezwie, pójdę do niego, tańcząc”.

Zaniepokojeni przyjaciele małżeństwa namawiali Cypriana i Dafrozę, by opuścili kraj, oni jednak postanowili pozostać z młodą wspólnotą, za którą czuli się odpowiedzialni. Nie tracili przy tym pokoju ducha.

Kiedy przyjaciółka rodziny zadzwoniła do nich zasmucona, donosząc o niepokojach w kraju, usłyszała wówczas od Dafrozy: „Wiesz, być może to już czas na przejście do tego nieba, które tyle opiewaliśmy”.

6 kwietnia 1994 r. Cyprian spotkał się ze współodpowiedzialnymi za wspólnotę. Przyszedł również na próbę chóru, który miał zaśpiewać skomponowaną przez niego pieśń zatytułowaną „Wejdę do Nowego Jeruzalem tanecznym krokiem”.

Kompozytor nie był jednak zadowolony z efektu. Chórzyści zbyt mało radośnie oddali to, co miał na myśli. „To nie tak, nie tak wchodzi się do Jeruzalem niebieskiego! Pokażę wam, jak ja wejdę do Jeruzalem” – miał powiedzieć i zatańczył wtedy z radością. Było to ostatnie publiczne wystąpienie Cypriana.

Późnym wieczorem małżeństwo Rugambów otrzymało wiadomość, że prezydent kraju Juvénal Habya
rimana zginął w katastrofie lotniczej. Dziś wiemy, że był to zamach i sygnał do rozpoczęcia ludobójstwa Hutu na Tutsi, które trwało 100 dni, a którego ofiarą, jak się szacuje, padło od 800 tys. do ponad miliona ludzi.

Małżonkowie zebrali rodzinę i spędzili noc na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem w swojej domowej kaplicy.

7 kwietnia, z samego rana, w domu Rugambów pojawili się żołnierze Hutu. Dafroza poprosiła o to, by mogli jeszcze się pomodlić, ale w odpowiedzi została uderzona kolbą karabinu, a żołnierz skierował strzały w Najświętszy Sakrament. Hostie zostały porozrzucane, a rodzina wywleczona do ogrodu. Tam wszystkich rozstrzelano.

Następnie żołnierze zaczęli plądrować dom, ale usłyszawszy jęki dzieci, które przeżyły, wrócili, by je dobić. Nie zauważyli jednak, iż jedno z nich udaje umarłe. Dziecko to przeczekało do wieczora, a następnie powiadomiło znajomego rodziny o tym, co zaszło. Ten przybył i pochował zmarłych, dzięki czemu dziś wierni mogą odwiedzać ich grób. Jest to bowiem jeden z nielicznych możliwych do zidentyfikowania grobów z tamtego okresu. Pozostałe ofiary ludobójstwa spoczęły bowiem w zbiorowych mogiłach.

Świadkowie

Fala krwi, mordu i nienawiści zalała Rwandę. Było to spełnieniem się słów przestrogi Matki Bożej z Kibeho. Trójka z dziesiątki dzieci Cypriana i Dafrozy, z racji odbywanych w innych miastach studiów, była nieobecna w domu owego tragicznego ranka i uratowała się z rzezi, podobnie jak ów młodszy syn, którego świadectwo pozwala odtworzyć ostatnie chwile ich rodziców.

Jedna trzecia wspólnoty, której założycielami byli Rugambowie, została wymordowana. Wydawało się, że bez swoich liderów się rozpadnie. Tymczasem, pomimo masakry, u wielu jej członków powstało pragnienie budowania swego życia na Ewangelii. Ludzie ci od momentu zakończenia rzezi stali się świadkami pokoju i pojednania.

Niektórzy z nich, w czasie masakry i po niej, mieli widzenie małżonków Rugambów albo w sposób wyraźny otrzymywali ich wsparcie. Oni to, jako jedni z pierwszych, odpowiedzieli na wezwanie swoich duszpasterzy do odbudowy duchowej kraju.

Dziś Wspólnota Emmanuel w Rwandzie liczy ponad 1200 członków i jest drugą największą po wspólnocie-matce we Francji. Falę krwi przykryła fala miłosierdzia.

„Sanktuarium Bożej miłości”

„Gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20) – powtarzano, patrząc na odradzający się kraj.

W 25 lat po ludobójstwie widać, że krew męczenników dopomaga w dziele pojednania i przynosi owoce. Wzrasta liczba powołań kapłańskich i zakonnych oraz liczba zaangażowanych w życie Kościoła świeckich.

Rwanda jest miejscem, gdzie w sposób niewyobrażalny realizuje się słowo Boże. Nawet jeśli orędzie Matki Bożej z Kibeho nie znalazło takiego przyjęcia Rwandyjczyków, które odwróciłoby nieszczęście masakry, modlitwy tych, które je przyjęli, zaowocowały przygotowaniem dusz takich osób jak Rugambowie do męczeństwa za wiarę.

Małżeństwo Cypriana i Dafrozy dla wielu stało się odniesieniem. Życie obojga to dowód na to, że małżeństwo jest drogą do świętości dwóch osób, na której każde z małżonków powołane jest do tego, by pomóc drugiemu w osiągnięciu tego celu.

Wspólna droga Cypriana i Dafrozy zaczęła się od małżeństwa z rozsądku, a skończyła w sposób zaskakujący. Jak mówi o. Stanisław Urbaniak z rwandyjskiego Ruhango, „ta para była sanktuarium Bożej miłości”.

Z takim wspomnieniem Cypriana i Dafrozy lokalny Kościół zapragnął wynieść tych dwoje na ołtarze. 18 września 2015 r. w katedrze św. Michała w Kigali został otwarty proces beatyfikacyjny małżonków Rugambów na stopniu diecezjalnym.

Źródła: L’histoire de la Croix Glorieuse de Cyprien et Daphrose, 14.09.2017, program Ecoute dans la nuit, Radio Notre Dame; J’entrerai au ciel en dansant Cyprien et Daphrose Rugamba, 26.12.2016, Télévision catholique KTO; Sł. B. Cyprian i Dafroza Rugamba – męczennicy, opr. B. Pszczółka, Karmelitański Serwis Misyjny.


Modlitwa o beatyfikację Sług Bożych Cypriana i Dafrozy Rugambów

Prosimy Cię, Panie, o wyniesienie do chwały ołtarzy Sług Bożych Cypriana i Dafrozy Rugambów. Dopomóż nam, byśmy tak jak oni gorliwie trwali na modlitwie, mieli serca płonące miłością do Ciebie i współczucie wyrażające się w gestach miłosierdzia wobec cierpiących. Powierzamy Ci wszystkie małżeństwa, a szczególnie te, które przeżywają trudności, oraz osoby, które nie potrafią przebaczyć. Za wstawiennictwem Cypriana i Dafrozy prosimy, uczyń z nas narzędzia swego pokoju i jeśli jest to zgodne z Twoją wolą, udziel nam łaski (podać, o jaką łaskę chodzi), o którą Cię z wiarą prosimy.

Amen.

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

1360-Miod_ze_skaly_awthe-royal-way-of-the-cross_550x781mysli-na-kazdy-dzien-v2_550x781