Dawkins kontra Bóg

Współczesny ateizm, walczący z ludźmi wierzącymi w Boga, Kościołem katolickim i wartościami chrześcijańskimi, ma swoich intelektualnych przywódców. Jednym z nich jest Richard Dawkins.

Wiele ateistycznych książek z pewnością przyczyniło się do utraty wiary chrześcijan słabo ugruntowanych w swojej wierze. Natomiast dla wiary ludzi myślących, głęboko wierzących i dobrze znających nauczanie Kościoła katolickiego argumentacja w takich książkach jak Bóg urojony R. Dawkinsa jest na tak żenującym poziomie, że z całą pewnością nie będzie zagrożeniem.

Jednak tak uformowanych chrześcijan jest dzisiaj stosunkowo mało. Z tego powodu Scott Hahn i Benjamin Wiker napisali książkę Dawkins kontra Bóg, w której obnażają błędy logiczne i rzeczowe obecne w książce R. Dawkinsa Bóg urojony.

Amerykański filozof Alvin Plantinga ostrzega czytelników książki Bóg urojony, że nie ma w niej „wnikliwego i bezstronnego komentarza. Natomiast wprawia w zdumienie ilość obelg, szyderstw, kpin, nieuzasadnionej złości i jadu” (The Dawkins Confusion: Naturalism ad absurdum, „Books & Culture”).

Głęboka wiara w przypadek

Ateista Dawkins jest człowiekiem głęboko wierzącym w przypadek. Wszystkie najbardziej cudowne wydarzenia Dawkins przypisuje przypadkowi. Według niego „to, co niemożliwe – choćby nie wiadomo jak absurdalne – jest możliwe. Księżyc, przez który mogłaby przeskoczyć krowa, zaprawdę mógłby – choćby na kilka chwil, dzięki przypadkowemu zderzeniu cząsteczek – być zrobiony z zielonego sera” (Dawkins kontra Bóg, s. 22).

Dawkins bezgranicznie wierzy w przypadek, ażeby móc czysto materialistycznie wyjaśnić zjawiska, które dla każdego normalnie myślącego człowieka wskazują na istnienie nadprzyrodzonej przyczyny. Według niego wszystko jest możliwe z wyjątkiem zaistnienia cudu.

Dla „Dawkinsa cud jest możliwy, tyle że po prostu nie jest cudem. Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa jest możliwe zupełnie tak samo jak to, że przypadkowy ruch molekuł sprawi, iż marmurowa figurka pomacha ręką, a krowa przeskoczy księżyc” (tamże, s. 27).

Dawkins twierdzi, iż życie na Ziemi powstało przypadkowo, że najpierw spontanicznie powstało coś na kształt DNA.

Pisze: „Nawet jeśli szansa na spontaniczne powstanie życia na jakiejś planecie wynosi jedną miliardową, to i tak to szokująco nieprawdopodobne zdarzenie mogło zajść nawet na miliardzie planet” (Bóg urojony, s. 196-197).

W tym wywodzie Dawkinsa jest oczywisty logiczny błąd, polegający na tym, iż założył on coś, co dopiero pragnął udowodnić. Najpierw powinien udowodnić, że taka możliwość istnieje, a nie ją z góry zakładać.

Zasadniczy problem dotyczy możliwości i niemożliwości, a nie mniejszego lub większego prawdopodobieństwa.

„Jeżeli ułożenie idealnego domku z kart podczas huraganu jest niemożliwe, ponieważ wiatr rozwiewałby karty we wszystkie strony, to nie stanie się to możliwe, jeśli do obliczeń dodamy miliard miliardów – ani nawet trylionów – wolnych planet. Jeżeli samorzutne powstanie DNA jest po prostu niemożliwe, to nie ma znaczenia, ile miliardów czy nawet trylionów planet istnieje” (Dawkins kontra Bóg, s. 29).

Wiara Dawkinsa w moc przypadku jest silniejsza niż wiara wielu ludzi w istnienie Boga.

Dawkins najpierw powinien udowodnić, że jest możliwe przypadkowe powstanie DNA, a potem ocenić, jakie są szanse, aby to się stało. Całkowite zaprzeczenie istnienia Boga doprowadziło Dawkinsa do absurdalnej wiary w to, że oprócz cudu wszystko może się zdarzyć.

„Trudno wyobrazić sobie bardziej żarliwą wiarę w moc przypadku niż u kogoś, kto z pełną powagą rozpatruje kwestię machającej ręką marmurowej statuetki albo krowy skaczącej przez Księżyc”(tamże, s. 31).

Jeżeli rzeczywiście zaistnieje coś, co jest niemożliwe, na przykład zmartwychwstanie Chrystusa, to ten fakt nazywamy cudem, czyli wydarzeniem, które jest dziełem Boga. Dawkins natomiast z góry zakłada, że Bóg nie istnieje, dlatego swoją wiarę w nieistnienie Boga pragnie uwiarygodnić wiarą, że wszystko się może zdarzyć przez przypadek.

Tak więc przypadek – w rozumowaniu Dawkinsa – zastępuje Boga Stwórcę, a więc urasta do rangi bóstwa, które może wszystko uczynić. A przypadek to przecież całkowity brak inteligencji, świadomego wyboru i mocy sprawczej.

Powstanie życia

Dane naukowe mówią, że cały Wszechświat został tak niezwykle precyzyjnie dostrojony, aby powstały warunki do zaistnienia życia na naszej planecie.

Fizyk Michael Turner stwierdza: „Precyzję ową można porównać do rzutu strzałką przez cały Wszechświat i trafienia nią w »dziesiątkę« o średnicy jednego milimetra, dokładnie po drugiej stronie” (tamże, s. 48).

Natomiast fizyk Fred Hoyle stwierdza: „Zdroworozsądkowa interpretacja faktów podpowiada, że jakiś nadrzędny intelekt majstrował przy fizyce, a także chemii i biologii, oraz że w przyrodzie nie istnieją żadne ślepe siły, o których warto by wspomnieć” (tamże, s. 47).

Dawkins, broniąc swojej ateistycznej „wiary” w przypadkowe zaistnienie życia, pisze: „Niezależnie od stopnia nieprawdopodobieństwa narodzin życia, zdarzenie takie musiało na ziemi nastąpić, dowodzi go bowiem nasza tu obecność”.

Taka argumentacja kompromituje Dawkinsa, ponieważ zakłada on istnienie czegoś, co powinno być najpierw udowodnione.

Zadziwiająca harmonia, niezwykła precyzja i aktualny stan całego Wszechświata oraz cud życiaświadczą o istnieniu absolutnej inteligencji Boga Stwórcy, a nie jakiegoś przypadku czy szczęśliwego trafu.

„Wszechświat jest tak doskonale dostrojony, że prawdopodobieństwo, iż stało się tak wskutek przypadku, jest astronomicznie małe. […] jako obserwatorzy, którzy dostrzegają »doskonałe dostrojenie« kamienia, drewna, szkła i całej przestrzeni w katedrze, moglibyśmy wyliczyć, jakie jest prawdopodobieństwo, że stało się to za sprawą przypadku, ale wyliczenie takie posłużyłoby wyłącznie podkreśleniu, jak doskonale została owa katedra skonstruowana czy też »dostrojona«, a nie potwierdzeniu, iż jej powstanie faktycznie może być dziełem przypadku” (tamże, s. 49).

Dawkins ucieka od takiego rozumowania i twierdzi odwrotnie – że to przypadek jest ostateczną przyczyną zaistnienia życia na Ziemi i całego Wszechświata.

Jest to niedorzeczne stwierdzenie, gdyż nawet najprostsza komórka żywego organizmu jest nieskończenie bardziej skomplikowana od samochodu. Nawet gdyby wszystkie części jakiegoś samochodu znalazły się w jednym pomieszczeniu, to same z siebie nie stworzą one funkcjonującego auta. Musi być inteligentny człowiek, który je wszystkie złoży w jedną całość.

Żeby powstała pierwsza żywa komórka, to jej niezwykle skomplikowane części musiałyby wcześniej zaistnieć – a więc rodzi się pytanie, skąd i jak by one mogły powstać. Części komórki, podobnie jak części samochodu, są zbudowane z myślą o całości, a więc musi być inteligencja, która to wszystko zaplanowała i realizuje projekt. Przypadek z oczywistych powodów nie może stać się przyczyną sprawczą powstania samochodu, a tym bardziej skomplikowanej żyjącej komórki.

Wszystko, co żyje, składa się z komórek, a każda z nich funkcjonuje jak miniaturowe miasto. Ciało człowieka utworzone jest z bilionów komórek, które pracują jako jeden organizm. Fakt ten wprawia w podziw każdego myślącego człowieka, gdyż wskazuje on na perfekcyjną mądrość i wielkość Boga Stwórcy.

Życie ludzkie zaczyna się od pojedynczej komórki wielkości kropki na końcu zdania. W tejże to komórce zawarta jest informacja (kod DNA), która umożliwia utworzenie ciała składającego się ze 100 bilionów różnego rodzaju komórek, a każda z nich ma niezwykle skomplikowany mechanizm chemicznego funkcjonowania.

Logika wskazuje na fakt, że to Bóg Stwórca zakodował w każdej komórce informację – instrukcję działania. Dzięki temu następuje harmonijny rozwój całego organizmu, zbudowanego ze 100 bilionów komórek, z których każda, dzięki kodowi DNA, „wie”, jak powinna funkcjonować.

W kodzie tym zawarte są bardzo precyzyjne informacje. Wielką naiwnością jest twierdzenie Dawkinsa, że kod DNA i życie powstały samoistnie z materii przez miliony lat mutacji oraz naturalnej selekcji. Ponieważ kod DNA zawiera twórcze informacje, wskazuje to na fakt jego pochodzenia od najwyższej inteligencji Boga Stwórcy.

To zdrowy rozsądek podpowiada nam, że przypadkowe powstanie życia jest po prostu niemożliwe. Wiara w przypadkowe zaistnienie życia jest tak absurdalna jak wiara Dawkinsa w to, że milion małp przez milion lat, przypadkowo uderzając w milion maszyn do pisania, napisze wszystkie dzieła Szekspira.

„Nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1,20)

Każdy człowiek może wysiłkiem własnego rozumu odkryć prawdę o istnieniu Boga.

Takie jest oficjalne nauczanie Kościoła katolickiego. W konstytucji Dei verbum Soboru Watykańskiego II czytamy: „Boga, będącego początkiem i kresem wszystkich rzeczy, można poznać z pewnością za pomocą naturalnego światła rozumu ludzkiego z rzeczy stworzonych” (KO 6).

W Liście do Rzymian św. Paweł stwierdza, że każdy człowiek może poznać prawdę o istnieniu Boga, obserwując harmonię i piękno stworzenia:

„To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty – wiekuista Jego potęga oraz bóstwo  stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy” (Rz 1,19-20).

Wszechmogący, niewidzialny Bóg daje się poznać każdemu człowiekowi, objawia swoje istnienie „przez swoje dzieła”. Dlatego św. Paweł stwierdza, iż nie mogą się wymówić od winy ludzie, którzy nie wierzą w istnienie Boga, pomimo tego, że Bóg objawił im siebie w pięknie i harmonii całego stworzenia. To świadomie i dobrowolnie popełnione grzechy tak zaciemniają umysł człowieka, że są one główną przyczyną kwestionowania istnienia Boga. Pogrążeni w grzechach ludzie „przez nieprawość nakładają prawdzie pęta” (Rz 1,18).

„Jeżeli człowiek mimo swej inteligencji nie potrafi rozpoznać Boga jako Stwórcę wszystkiego, to przyczyną jest nie tyle brak właściwych środków, ile raczej przeszkody wzniesione przez jego wolną wolę i grzech” – wyjaśnia św. Jan Paweł II (Fides et ratio, 19).

W Księdze Mądrości Pan Bóg kieruje do nas bardzo mocne słowa: „Głupi [już] z natury są wszyscy ludzie, którzy nie poznali Boga: z dóbr widzialnych nie zdołali poznać Tego, który jest, patrząc na dzieła, nie poznali Twórcy, lecz ogień, wiatr, powietrze chyże, gwiazdy dokoła, wodę burzliwą lub światła niebieskie uznali za bóstwa, które rządzą światem.

Jeśli urzeczeni ich pięknem wzięli je za bóstwa – winni byli poznać, o ile wspanialszy jest ich Władca, stworzył je bowiem Twórca piękności; a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw – winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę.

Ci jednak na mniejszą zasługują naganę, bo wprawdzie błądzą, ale Boga szukają i pragną Go znaleźć. Obracają się wśród Jego dzieł, badają, i ulegają pozorom, bo piękne to, na co patrzą. Ale i oni nie są bez winy: jeśli się bowiem zdobyli na tyle wiedzy, by móc ogarnąć Wszechświat – jakże nie mogli rychlej znaleźć jego Pana?” (Mdr 13,1-9).

Kardynał Karol Wojtyła tak komentował ten tekst w konferencji wygłoszonej na rekolekcjach w Watykanie: „Kiedy więc autor Księgi Mądrości mówi »głupi […], którzy nie poznali Boga« (13,1), może, a nawet na pewno sądzi tak ze stanowiska poznania, które jest mądrością, a nie tylko wiedzą.

Mądrość szuka racji ostatecznych – powie filozof, który właśnie w swojej dziedzinie poznania, w metafizyce znajduje wyraz mądrości. Psalmista natomiast zaśpiewa: »Bojaźń Boga początkiem mądrości« (111,10). Później zaś napisze apostoł: »Wiedza nadyma« (1 Kor 8,1). I to są różne elementy tej samej sprawy, która jak widać nie jest tylko natury intelektualnej, ale i moralnej natury” (Znak, któremu sprzeciwiać się będą, s. 18).

Natomiast w encyklice Fides et ratio św. Jan Paweł II precyzuje: „Według Biblii tego rodzaju głupota niesie z sobą zagrożenie dla życia. Głupiec bowiem łudzi się, że posiada rozległą wiedzę, ale w rzeczywistości nie potrafi skupić uwagi na sprawach istotnych. Nie pozwala mu to zaprowadzić ładu we własnym umyśle (por. Prz 1,7), ani przyjąć właściwej postawy wobec samego siebie i najbliższego otoczenia. Gdy wreszcie posuwa się do stwierdzenia, że »Boga nie ma« (por. Ps 14[13],1), ujawnia z całkowitą jasnością, jak znikoma jest jego wiedza i jak daleko mu jeszcze do pełnej prawdy o rzeczach, o ich pochodzeniu i przeznaczeniu” (Fides et ratio, 18).

Niewidzialny Bóg, Stwórca całego Wszechświata, w swojej bezinteresownej miłości zaprasza wszystkich ludzi do wspólnoty życia z sobą. Na to zaproszenie każdy człowiek powinien odpowiedzieć miłością przez wiarę, czyli przez całkowite poddanie Bogu swojego rozumu i woli.

„Poza drogą poznania filozoficznego jest droga wiary” – pisze św. Edyta Stein. „Daje ona zupełnie szczególną bliskość Boga miłującego i miłosiernego oraz obdarza taką pewnością, jakiej nie może udzielić nam żadne poznanie naturalne. Należy jednak pamiętać, że i droga wiary jest drogą ciemną. Bóg dostosowuje swe słowa do miary człowieka, abyśmy mogli pojąć to, co Niepojęte”.

Źródło: Scott Hahn, Benjamin Wiker, Dawkins kontra Bóg. Upadek nowego ateizmu w świetle nauki, Warszawa 2017.

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

Czy_koran_jest_slowem_aw926-pozostaje-w-kosciele_550x781