Eucharystia dar największy

Jezus Chrystus jako prawdziwy Bóg jest dla nas jedynym źródłem miłości i życia. Tylko wtedy, gdy jednoczymy się z Nim przez wiarę i miłość, odnajdujemy radość i sens życia.

Tak naprawdę każdemu z nas do szczęścia potrzebna jest tylko Miłość, której na imię Jezus Chrystus. Jeżeli nie uwierzę, że Jezus jest Bogiem i że mogę Go spotkać w sakramentach pokuty i Eucharystii, oraz jeżeli nie nawiążę z Nim osobistej relacji miłości, to pozostanę istotą do głębi nieszczęśliwą i pozbawioną sensu życia.

„Kto uwierzy, będzie zbawiony”

Trzeba ciągle sobie uświadamiać, że największym skarbem dla mnie i każdego człowieka jest Jezus Chrystus, prawdziwy Bóg, który stał się prawdziwym człowiekiem, aby uwolnić nas ze strasznej niewoli szatana, grzechu i śmierci.

Zmartwychwstając, Pan Jezus dał nam ostateczny dowód, że jest Bogiem, i pozostał z nami w sakramentach „przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28,20). Jeżeli oddamy się Chrystusowi na Jego wyłączną własność, jeżeli podporządkujemy Mu wszystkie dziedziny życia, aby tylko On był jedynym naszym Panem, to wtedy śmierć, grzech i szatan nie będą już miały nad nami władzy.

Pan Jezus jednoznacznie mówi, że tylko ci, którzy uwierzą w Niego i zjednoczą się z Nim w miłości, będą zbawieni, a ci, którzy nie uwierzą w Niego i wzgardzą Nim, będą potępieni (por. Mk 16,16). Odrzucając lub ignorując miłosierną miłość Chrystusa poprzez uporczywe trwanie w grzechu i odmowę nawrócenia, człowiek sam wybiera przerażającą perspektywę wiecznego potępienia.

Antidotum na śmierć

Dzięki sakramentom pokuty i Eucharystii mamy możliwość osobistego spotkania się z Chrystusem i uczestniczenia w Jego ostatecznym zwycięstwie nad śmiercią, szatanem i grzechem. W Eucharystii, przyjętej z wiarą i czystym sercem, otrzymujemy – jak pisze św. Jan Paweł II –

„lekarstwo nieśmiertelności, antidotum na śmierć” (Ecclesia de Eucharistia, 18).

Dlatego Eucharystia nie jest jednym z wielu cennych darów, ale jest to dar największy, jaki otrzymaliśmy od Chrystusa.

W Eucharystii Chrystus uczynił „dar z samego siebie, z własnej osoby w jej świętym człowieczeństwie, jak też dar Jego dzieła zbawienia” (EE 11).

Dlatego „Eucharystia jest źródłem i zarazem szczytem całego życia chrześcijańskiego. W Niej bowiem zawiera się całe dobro duchowe Kościoła” (EE 1).

Nawiązując osobisty kontakt z Bogiem na modlitwie, przyjmując Go czystym sercem w Eucharystii, adorując Go w Najświętszym Sakramencie, pozwalamy Mu, aby swoją miłością uwalniał nas z egoizmu, uczył kochać i przez nas działał w świecie pogrążonym w niewoli grzechu i sił zła

„Trudna jest ta mowa”

Prawda o rzeczywistej obecności Jezusa w Eucharystii od samego początku wywoływała u słuchaczy niedowierzanie i zgorszenie. Słuchacze byli zszokowani, kiedy Jezus mówił im, że tylko ci, którzy będą spożywali Jego Ciało i pili Jego Krew, będą mieli życie wieczne (por. J 6,54). Zgorszeni mówili między sobą:

„Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?” (J 6,52);

„Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (J 6,60).

Po wysłuchaniu mowy eucharystycznej wielu uczniów Chrystusa „odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6,66). Apostoł Judasz nie uwierzył w to, co Jezus mówił na temat Eucharystii, i już wtedy podjął decyzję o zdradzie. Pan Jezus mówił:

„Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są, co nie wierzą i kto miał Go wydać” (J 6,64);

„Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem. Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem – jeden z Dwunastu – miał Go wydać” (J 6,70-71).

Podobnej judaszowej zdrady dopuszcza się każdy chrześcijanin, który przestaje wierzyć w rzeczywistą obecność Jezusa w Eucharystii.

„To was gorszy?”

Po wygłoszeniu nauki o Eucharystii Pan Jezus zapytał słuchaczy:

„To was gorszy?” (J 6,61)

i wyjaśnił, jak należy rozumieć istotę Eucharystii. W słowach:

A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem?” (J 6,62)

Pan Jezus wskazał na tajemnicę uwielbienia swego człowieczeństwa w zmartwychwstaniu i we wniebowstąpieniu. Człowieczeństwo Jezusa zostało wtedy całkowicie przebóstwione, gdyż zamieszkała w Nim cała pełnia:

„Bóstwo na sposób ciała” (Kol 2,9; por. Kol 1,19).

Dzięki temu Jezus w swoim uwielbionym człowieczeństwie stał się wszechobecny we wspólnocie ludzkiej. W zmartwychwstaniu i we wniebowstąpieniu Jezus Chrystus zakończył swoją widzialną obecność i rozpoczął nowy rodzaj egzystencji i nową formę niewidzialnej obecności. Jego odejście we wniebowstąpieniu jest jednocześnie przejściem w niewidzialny stan rzeczywistej obecności w sakramencie Eucharystii:

„Ten, który zstąpił, jest i Tym, który wstąpił ponad wszystkie niebiosa, aby wszystko napełnić” (Ef 4,10).

Eucharystia stała się możliwa dzięki uwielbieniu człowieczeństwa Jezusa. Tak więc w Eucharystii jest rzeczywiście obecny Jezus w swoim uwielbionym człowieczeństwie. W Komunii św. daje nam siebie całego, dzieli się z nami swoim Boskim życiem i miłością.

Dzięki sakramentowi Eucharystii możemy uczestniczyć w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa, w Jego definitywnym zwycięstwie nad grzechem, śmiercią i szatanem. Święty Jan Paweł II pisał:

Gdy Kościół sprawuje Eucharystię, pamiątkę śmierci i zmartwychwstania swojego Pana, to centralne wydarzenie zbawienia staje się rzeczywiście obecne i dokonuje się dzieło naszego Odkupienia. Ofiara ta ma do tego stopnia decydujące znaczenie dla zbawienia rodzaju ludzkiego, że Jezus złożył ją i wrócił do Ojca dopiero wtedy, gdy zostawił nam środek umożliwiający uczestnictwo w niej, tak jakbyśmy byli w niej obecni. W ten sposób każdy wierny może w niej uczestniczyć i korzystać z jej niewyczerpanych owoców” (EE 11).

„Jestem ukryty w Hostii”

Nieskończony Bóg, Stwórca całego wszechświata, pragnie nawiązać z każdym z nas relację miłości. Aby nam to umożliwić i nie zniewolić nas ogromem swojej wszechmocy i piękna, objawia się w największej pokorze, ukrywając się pod postaciami chleba i wina.

Aby rozpoznać Jego obecność w Eucharystii i nawiązać z Nim osobisty kontakt, konieczna jest wiara. Tak więc dzięki „ciemnościom” wiary mamy pełną wolność w relacjach z Bogiem i w naszym sercu może zrodzić się autentyczna miłość do Niego. Wiara jest więc koniecznym warunkiem naszej wolności, dzięki niej możemy nawiązać osobisty kontakt z Jezusem obecnym w Eucharystii.

Jestem ukryty w Hostii – mówił Pan Jezus mistyczce A. Lenczewskiej – i przez Jej spożycie następuje spotkanie duszy ze Mną żywym i prawdziwym, choć ukrytym dla umysłu i zmysłów ciała.

Poznawać Mnie i dotykać można sercem kochającym i ufnym – sercem dziecka. Im większa wiara i miłość, tym zjednoczenie ze Mną mocniejsze i poznanie głębsze.

Strzeż się bezmyślnego i obojętnego przyjmowania Mnie w Komunii Świętej. Jest to wielki grzech i profanacja Mojej miłości i Mojego daru zrodzonego we Krwi Golgoty.

Dziecko Moje, jakże bardzo muszę się ukrywać, aby nie spalić twej duszy ogniem swojej miłości i aby nie zabić twojego ciała mocą swej ojcowskiej czułości. A przecież tak bardzo kocham i pragnę być kochany” (Słowo pouczenia, 430).

Innym razem Pan Jezus wyjaśnia, że na płaszczyźnie czysto rozumowej nie jesteśmy w stanie zrozumieć tajemnicy Eucharystii:

„Jako człowiek nie masz takiego aparatu umysłowego, aby to zrozumieć. Żadne porównanie ze świata materialnego nie jest odpowiednie. Możesz to odczuwać duszą, o ile dam ci taką łaskę i o ile twoja dusza jednoczy się ze Mną.

Świat, który znasz, istnieje w czasie i przestrzeni. Mnie te właściwości nie dotyczą. Wszystko, co stwarzam, jest formą Mojej myśli – Mojej energii. Ponieważ nie istnieje czas, nie jest to proces mający jakieś etapy czy fazy i nic nie jest oddzielone ode Mnie. Wszystko trwa, staje się i jest jednocześnie w wiecznym akcie stwórczym” (Świadectwo, 183).

Pan Jezus wyjaśnia, że mimo naszych niewdzięczności i buntów On ciągle nas kocha, wyczekuje naszego powrotu i w Eucharystii składa

nieustanną ofiarę z siebie, by nas ratować. Ta ofiara jest wieczna, bo trwa i odbywa się cały czas. Jest to ofiara pozaczasowa i ponadczasowa. W niej żyjecie, nią oddychacie. Ona was ratuje w każdej chwili życia waszego” (Ś. 158);

„To, co dokonane zostało na Golgocie dwa tysiące lat temu, było i jest znakiem tego, co trwa nieustannie, bo istnieje poza czasem, jakiemu ty podlegasz jako człowiek żyjący na ziemi. Ja jestem nieustającym i wiecznym Odkupieniem waszym. Ciągle wyrywam was szatanowi i oddaję Ojcu, o ile pozwala Mi na to wasza wolna wola” (SP 409).

Ci, którzy świadomi są ciężkiego grzechu

Ojciec Święty Jan Paweł II ostrzegał 
nas, abyśmy nigdy nie przyjmowali 
Komunii św. w stanie grzechu śmiertelnego. Powoływał się przy tym na św. Pawła:

„»Niech przeto człowiek baczy na siebie samego, spożywając ten chleb i pijąc z tego kielicha« (1 Kor 11,28). […]

»Również ja podnoszę głos, proszę, błagam i zaklinam, aby nie zbliżać się do tego świętego Stołu z nieczystym i skażonym sumieniem. Takie przystępowanie, nawet jeśli tysiąc razy dotykamy Ciała Pana, nigdy nie będzie mogło się nazywać komunią, lecz wyrokiem, niepokojem i powiększeniem kary«.

Idąc po tej linii, słusznie stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego:

»Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii powinien przystąpić do sakramentu pojednania«.

Pragnę zatem przypomnieć, że obowiązuje i zawsze będzie miała moc prawną w Kościele norma, w którą sobór trydencki skonkretyzował surowe napomnienie apostoła Pawła, potwierdzając, że w celu godnego przyjęcia Eucharystii »ci, którzy świadomi są ciężkiego grzechu, jakkolwiek sądziliby, że za niego żałują, o ile mogą mieć spowiednika, powinni najpierw odbyć sakramentalną spowiedź«” (EE 36).