Jak wzbudzić miłość ku Bogu?

Przede wszystkim pamiętać trzeba, że miłość ku Bogu siedzibę ma nie w sercu, lecz w woli, i objawia się w trwałym postanowieniu, aby wolę Bożą zawsze i wiernie spełniać.

Wprawdzie i uczuciowa miłość jest cennym darem Bożym, bo daje zapał i polot, osładza trudy, łagodzi cierpienia, ułatwia wykonanie prac i ofiar, ale te uczucia i wzruszenia nie są istotą miłości i nie dowodzą jej istnienia. Często nie są darem Bożym, ale owocem czułej i do wzruszenia skłonnej natury.

Są osoby, co się do łez rozrzewniają przy czytaniu żywotów świętych lub słuchaniu kazań, ale miłości Bożej nie posiadają, gdyż woli Bożej nie pełnią.

Niejedna znowu osoba posiada miłość w wysokim stopniu, chociaż jej się zdaje, że albo Boga nie kocha, albo mało kocha, bo wola jej jest z Bogiem złączona, ale to złączenie pozostaje przed nią ukryte. Tak dzieje się w duszach nawiedzanych oschłością lub które są z natury niezdolne do głębszych uczuć.

Jakkolwiek miłość Bożą zaszczepia w nas Duch Święty razem z łaską uświęcającą, to jednak mamy współpracować z tą łaską, miłość Bożą rozwijać i coraz bardziej ją rozszerzać przez wierne pełnienie swoich obowiązków, które z woli Bożej na nas zostały włożone.

Mamy również przedstawiać sobie Boga nie tylko jako Pana i Sędziego, ale jako Ojca Miłosiernego, który każdym z nas opiekuje się i zsyła niezliczone łaski miłosierdzia. […]

O gdyby ludzie zawsze uważali Boga za Ojca, a siebie za Jego dzieci, jakżeby wielce Go uwielbili i uszczęśliwili siebie!

Gdyby często myśleli o dobroci i nieskończonym miłosierdziu Bożym, wówczas całe ich życie byłoby jednym hymnem miłości, a wszystkie ich pragnienia, słowa i czyny miałyby jedynie za cel przypodobanie się Bogu. Wtedy ufność dziecięca zamieszkałaby w ich sercu, a z ufnością pokój, z pokojem wesele i radość.

Nic bowiem tak nie rozbudza w nas miłości i ufności, jak rozważanie nieskończonego miłosierdzia Bożego, jakie Bóg wciąż nam okazuje i z jakim pragnie naszego dobra, i dla którego nazywamy Go Ojcem. […]

Gdybyśmy częściej myśleli o miłosierdziu Bożym […], na pewno modlitwy nasze byłyby żarliwsze, prace milsze, krzyże lżejsze, boleść straciłaby swoją gorycz, a życie nie byłoby tak ciężkie, jak jest obecnie dla wielu ludzi. Lecz niestety, zbyt często zapominamy, że Bóg jest Ojcem Miłosierdzia, a my Jego dziećmi, i dlatego skazujemy sami siebie na smutne sieroctwo.

Skoro więc dziećmi jesteśmy Boga Miłosiernego, mamy z upodobaniem często myśleć o swoim Ojcu i cieszyć się z Jego doskonałości, z Jego nieskończonej piękności, dobroci i miłosierdzia: odczujemy wówczas niewypowiedzianą radość i szczęście przeobfite. […]

Winniśmy pragnąć Jego towarzystwa, winniśmy tęsknić za Nim […], winniśmy się poczuwać do wdzięczności,  mile wspominać o Jego dobrodziejstwach, gdyż dziękczynienie za doznane łaski jest najskuteczniejszą prośbą o nowe; winniśmy chwalić Boga głośno i opowiadać innym o Jego dobroci, jak to czynił król-prorok:

„Wszyscy, którzy się Boga boicie, chodźcie i słuchajcie, chcę opowiedzieć, co uczynił On mojej duszy!” (Ps 66,16).

Jako dzieci Króla Miłosierdzia, szanujmy Go i bądźmy gotowi wszystko utracić i wszystko wycierpieć, aniżeli Boga obrazić; pragnijmy zjednać dla Niego uwielbienie i miłość wszystkich ludzi, pamiętając, że głównym naszym celem jest pomnożenie chwały Boga; pełnijmy Jego świętą wolę we wszystkim, jak powiedział Zbawiciel:

„Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (J 14,15).

Jako kochające dzieci, okazujmy swoją miłość ku Bogu ofiarą, pracą, pokutą, posłuszeństwem i poświęceniem dla bliźnich. […]

Wreszcie jako dzieci Ojca, miłujmy nie tylko Jego samego, ale wszystko, co od Boga pochodzi lub się do Niego odnosi, a więc Kościół św., naukę podawaną przez tę Oblubienicę Chrystusa, miłujmy Ojca św., który Kościołem rządzi, biskupa swojego, świątynie Pańskie, obrazy św., święćmy należycie dni świąteczne i uroczystości, a w ten sposób okażemy wdzięczność za miłosierdzie Boże, doznawane ustawicznie na sobie.

bł. ks. Michał Sopoćko

Źródło: ks. M. Sopoćko, O wdzięczności za miłosierdzie Boże, rps; wybór i oprac. s. T. Szałkowska ZSJM, www.faustyna.eu