Jak zawalczyć o czystość?

Czystość jest postawą człowieka. Nie jest to jednak postawa bierna, lecz wymagająca działania.

Nie da się utrzymać czystości rąk przez niebrudzenie ich. Jeżeli chcemy mieć czyste ręce, to musimy je czasem myć. Nawet jak bardzo będziemy się starać, to i tak, prędzej czy później, się pobrudzą.

Podobnie jest z postawą czystości – o nią trzeba walczyć, pielęgnować ją, stale wypracowywać i ciągle do niej powracać, oczyszczając się. Musimy najpierw jej zapragnąć, a potem o nią walczyć i ciągle na bieżąco ją odzyskiwać.

Na szczęście mamy genialny „środek czyszczący”, jakim jest spowiedź. Rzeczywiście, nie mam lepszej rady dla wszystkich niż ta, żeby po każdym grzechu pójść do konfesjonału. Każdy z nas, w mniejszym lub większym stopniu, w jakichś obszarach swojego życia będzie upadał. Ten, kto myśli, że nigdy się nie potknie, jest w ogromnym niebezpieczeństwie.

Święty Paweł przestrzegał: „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi, baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10,12).

Oczywiście, nie każdy człowiek będzie upadał w ten sam sposób. Nie zawsze będzie to dramatyczne czy wręcz tragiczne staczanie się, ale każdy na jakimś polu będzie przegrywał ze sobą samym, ulegając  swej skażonej grzechem pierworodnym naturze. Jest to nieodłączny element życia.

Czy to będzie słabość do słodyczy, do oglądania meczów, siedzenia na Facebooku, skłonność do lenistwa, czy też trudność ze wstaniem z łóżka – do końca życia na wielu płaszczyznach będziemy musieli o swoją wolność, czyli świętość, ze sobą walczyć.

Czystość to postawa wyrażająca się w pragnieniu: chcę być taki, jaki obiektywnie jestem, jakim mnie Bóg stworzył i jakim chce mnie mieć. Przypomnijmy tu słynne zdanie św. Jana Pawła II:

„Rodzino, »stań się« tym, czym »jesteś«” (Familiaris consortio, 17).

Rodzina jest rzeczywistością obiektywną, podobnie jak każdy z nas: ma ona być tym, kim jest, czyli odkryć Boży zamysł wobec siebie, a nie kreować siebie na nie wiadomo kogo według pomysłów bezbożnego i wynaturzonego świata czy według własnych, często grzesznych, zachcianek.

Czystość jest postawą obejmującą całego człowieka i całe jego życie. Oczywiście również wymiar seksualności ma być uporządkowany według ładu Bożego.

Wytycza go szóste przykazanie – nie cudzołóż. Nie cudzołożyć, czyli nie uruchamiać świadomie tej sfery w żadnych okolicznościach poza miłością małżeńską. Nie podejmować żadnej aktywności, by pobudzić celowo reakcję narządów rozrodczych.

Na marginesie warto tu dodać, że może się u chłopaków taka reakcja uruchomić nieświadomie i póki nie ma na nią przyzwolenia – decyzji woli, to jeszcze wtedy nie można mówić o grzechu. Należy jednak się zorientować, w jakiej sytuacji się to stało, i unikać analogicznych okoliczności później.

Czystością zatem będzie świadome nieuruchamianie takiej reakcji jak we współżyciu płciowym – poza jedyną okolicznością. Jest nią relacja małżeństwa, które ma poprzez współżycie wyrazić sobie miłość.

Tylko wtedy powinien być świadomie uruchamiany mechanizm napięcia, podniecenia i w końcu działania seksualnego. W każdej innej sytuacji powinien on zostać wyhamowany – przez świadome sterowanie bodźcami (unikanie) oraz przez przekierowanie myśli na bezpieczne tereny – najlepiej pasji, hobby.

Należałoby jeszcze tutaj przywołać termin związany z czystością, a często z nią utożsamiany i mylony – mianowicie dziewictwo. Dziewictwo jest zespołem cech fizycznych, które na skutek pierwszego aktu współżycia bezpowrotnie tracimy.

U kobiety jest ono biologicznie związane z błoną dziewiczą, więc jego utrata jest widoczna. Mężczyzna, podejmując współżycie w warunkach pozamałżeńskich, również w jakimś sensie traci dziewictwo. Dziewictwa nie można odzyskać (chociaż współczesny świat oferuje sztuczne błony dziewicze), natomiast do czystości zawsze można powrócić.

Ten fakt jest ogromnie ważny dla niektórych z Was i Waszych znajomych, z którymi będziecie się spotykać. Od Waszej reakcji na błędne (czasem obłędne) koncepcje zażywania przyjemności seksualnej, wyrwanej z kontekstu małżeństwa i płodności, może zależeć zmiana ich myślenia o życiu.

Od Waszego sposobu reagowania (choćby od miny, z jaką odbierzecie ich słowa) często zależy, czy oni się utwierdzą w swoim postępowaniu (sądząc, że jest ono słuszne), czy może się zawahają, zastanowią i zawrócą ze złej drogi. Nie przyklaskujmy złu, które się wokół nas dzieje.

Możliwość powrotu do czystości

Do postawy czystości można i trzeba wracać, nawet w sytuacji, kiedy ta postawa jest tylko nadwątlona, gdy czystość została choćby w minimalny sposób naruszona.

Nawet najgłębiej poraniony człowiek może powrócić do pełni czystości, do świętości. Przykładem na to jest jawnogrzesznica Maria Magdalena. Omal nie została ona ukamienowana za to, co robiła, a Pan Jezus ją – jawnogrzesznicę – wybrał i to jej jako pierwszej z uczniów pokazał się po swoim zmartwychwstaniu. Nie umiłowanemu uczniowi Janowi, nie Piotrowi, tylko jej, nawróconej jawnogrzesznicy.

Z pewnością nie przez przypadek Maria Magdalena przechodziła wtedy przez ogród – myślę, że chodziło o symboliczne pokazanie, że nie ma takiego dna, od którego nie można by się odbić i potem się podnieść. Ostatecznie Maria Magdalena została wielką świętą.

Każdą życiową sytuację da się wyprostować, ale najpierw trzeba podjąć decyzję o powrocie do czystości, czyli do życia w zgodności z przykazaniami.

Osobista czystość

Postawa czystości rozgrywa się w dwóch wymiarach. Pierwszy to wymiar indywidualny. Ja sam muszę być czysty: mam mieć czyste myśli, moja mowa ma być czysta, moje patrzenie ma być czyste i moje czyny mają być czyste. Mam mieć czyste pragnienia – zarówno te świadomie kontrolowane, jak i te ulokowane w podświadomości.

Tak – nawet moje podświadome tęsknoty powinny być czyste. Posiadanie czystych tęsknot jest naszą największą trudnością, ponieważ świat nam wmawia, że rozwiązłość jest świetna, a czystość jest nieatrakcyjna. To jest podstawowa walka, która toczy się w nas.

Chodzi o to, abyśmy uwierzyli, że to czystość jest atrakcyjna, a nie rozwiązłość reklamowana przez zepsuty świat, w którym żyjemy. Czystość prowadzi do wolności i szczęścia, a rozpusta prędzej czy później zniewala i wiedzie ku wszelkim „holizmom”: alkoholizmowi, seksoholizmowi itp.

Jeśli uwierzycie w siłę faktów, tzn. w to, że czystość autentycznie prowadzi do życia szczęśliwego, radosnego i spełnionego, to później już wszystko będzie o wiele łatwiejsze. A tymczasem wielu „męczy się” z własną porządnością…

Ilu jest mężów, którzy są całe życie wierni swoim żonom, ale ich to uwiera, bo myślą, że nieporządni niewierzący mają lepiej? Chciejmy zrozumieć – nie mają lepiej! Oni za cenę naskórkowych, chwilowych doznań rujnują sobie i swoim bliskim życie tu, dzisiaj, oraz tam, w wieczności. Nie ma im więc czego zazdrościć.

Pomiędzy myślą, mową i uczynkiem istnieje silne powiązanie. Jeżeli mamy grzeszne myśli, to nasza mowa i nasze czyny też będą złe. Dla każdego teren do pracy nad sobą (i to do końca życia) się znajdzie – jak nie w jednej dziedzinie, to w innej. Jak się od tego odwrócić? Jak to zmienić?

Karol Wojtyła w dziele Osoba i czyn mówi o powiązaniu wnętrza z zewnętrzem – czyny zewnętrzne mają moc uwewnętrzniania się, tzn. czyny zewnętrzne przechodzą na sprawcę.

Jak uporządkować zatem ten „tył głowy”, do którego bezpośredniego dostępu nie mamy? Uporządkować czyny – radykalnie, potem (albo równolegle) uporządkować mowę – radykalnie, wyczyścić świadome myśli – radykalnie.

Odpowiednio długo praktykowane piękne czyny, mowa i myśli przejdą na wnętrze tego, który tak czyni, mówi i myśli – uwewnętrznią się  one i wejdą do podświadomości. To jest praktyczna droga do wyzwolenia się ze złych tęsknot, które nam świat próbuje na wszelkie sposoby wbić do głowy, w podświadomość.

Dobrze jest zablokować sobie w komputerze wszystkie strony pornograficzne, żeby nawet przez przypadek się nie włączyły. Kiedy pojawiają się nieproszone, pobudzające obrazy, trzeba się po prostu nauczyć odwracać wzrok, a nawet zamykać oczy.

A gdy przychodzą złe myśli, wyobrażenia (np. na bazie niezamierzonych bodźców wzrokowych), dobrze jest wówczas przekierować swe myśli na teren swojej pasji, hobby. Te proste podpowiedzi niejednej osobie pomogły w walce o czystość.

Czystość w relacji

Drugim wymiarem postawy czystości jest czystość w relacji. Tu chciałbym zwrócić uwagę na ważną rzecz – a mianowicie, jeżeli ktoś jest sam w sobie nieczysty, to nie jest w stanie zbudować czystej relacji, choć często o tym marzy.

Są mężczyźni, którzy twierdzą: „Ja na razie zabawiam się z dziewczynami, ale jak się ożenię, to będę wierny swojej wybrance do końca życia”.

On może myśleć w ten sposób całkiem szczerze. Bardzo wielu mężczyzn ślubuje miłość, wierność i uczciwość małżeńską i naprawdę chcą oni dochować przysięgi małżeńskiej. Powstaje tylko pytanie: czy są do tego zdolni? Jeżeli są seksoholikami uzależnionymi od pornografii, od samogwałtu czy nawet od działań seksualnych z kobietami, to mogą całkowicie szczerze pragnąć swojej wierności, ale nie są oni wtedy w stanie wypełnić tego pragnienia w swym życiu.

Naiwnością jest wiara, że co prawda jestem nieczysty, ale spotkam czystą dziewczynę i zbuduję cudowny, czysty, święty związek. Jeżeli jedno z dwojga jest nieczyste, to ten fakt musi wpływać na zaburzenie czystości relacji. Taki związek osiąga górną granicę – poziom, powyżej którego się nie wzniesie, dopóki nie dojrzeją osoby, które ten związek tworzą.

Walka o czystą relację może być ważnym elementem wzrostu obydwu osób. Co więcej, zakochany chłopak czy dziewczyna mają bardzo silne motywacje do wysiłku na rzecz ukochanej osoby. Mogą naprawdę istotnie dojrzeć, nawet zerwać z uzależnieniem, zwłaszcza jeżeli ich uczciwe ludzkie wysiłki wsparte będą wzmożoną modlitwą, adoracją Najświętszego Sakramentu i łaskami sakramentalnymi.

Dlatego tak ważne jest, aby młodzi walczyli o czystość w parze, wspierając się nawzajem. A może nawet, żeby specjalnie troszczyli się o tego, którego czystość jest bardziej zagrożona. Od czystości obojga zależy jakość ich relacji. Bez czystości obu osób nie przeżyją prawdziwej, czystej, dającej szczęście miłości.

Nieczyste może być marzenie i myślenie o relacji, mówienie o niej i wreszcie czyny mogą być nieczyste. I tak samo jak jednoosobowo mamy za zadanie to wszystko porządkować i oczyścić w sobie, tak samo musimy to robić w parze. Oczyścić radykalnie czyny, mowę i sposób patrzenia, a z czasem – myślenie oraz marzenia.

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

1251-Akosmizm_aw-550×781Modlitwy_do_Szarbela_aw864-blogoslawieni-czystego-serca

Jacek Pulikowski
Jacek Pulikowski to przede wszystkim mąż i ojciec trójki dzieci. Poza tym dr inżynier, wykładowca na Politechnice Poznańskiej oraz wykładowca Studium Rodziny przy Wydziale Teologicznym UAM w Poznaniu. Od około trzydziestu lat czynnie zaangażowany w działalność Duszpasterstwa Rodzin. Razem z żoną Jadwigą służą swoją wiedzą i doświadczeniem wielu małżeństwom w kryzysie i przygotowują młodych do założenia rodziny, prowadzą kursy przedmałżeńskie. Pan Jacek znany jest z tego, że potrafi przekazać swą wiedzę w bardzo przystępny i humorystyczny sposób. Urodził się 14.04.1952 w Lubrańcu.