Joga to duchowość

„Joga, nawet uprawiana wyłącznie jako gimnastyka, dokonuje swojego dzieła, odblokowuje energię kundalini”– zapewnił o. Jacques’a Verlindego pewien guru w Indiach. Joga to nie ćwiczenia, to duchowość.

Ojciec Jacques Verlinde porzucił pracę naukową w dziedzinie chemii nuklearnej, ażeby w Indiach pod kierunkiem guru poznawać medytację transcendentalną i jogę. Następnie praktykował magnetyzm i spirytyzm. Ostatecznie nawrócił się, odrzucił wszelkie praktyki okultystyczne, wstąpił do zakonu i przyjął święcenia kapłańskie. Opierając się na własnym doświadczeniu i zdobytej wiedzy, o. Verlinde przestrzega przed bagatelizowaniem wpływu jogi na człowieka.

Także o. James Manjackal (katolicki duchowny, który urodził się w katolickiej rodzinie w Indiach i głosi rekolekcje na wszystkich kontynentach) przekazuje, iż poznał wiele osób, które miały do czynienia z jogą, reiki, filozofią reinkarnacji oraz z różnymi praktykami wschodnimi i doświadczyło w ich konsekwencji zniewoleń duchowych.

Joga jest bowiem związana nierozłącznie z całym systemem filozoficzno-religijnym Wschodu i jest nie do pogodzenia z duchowością i mistyką chrześcijańską.

Nie do pogodzenia

Moda na jogę często wiąże się z przekonaniem, że dziedzictwo wschodnie jest bogactwem, z którego można dowolnie korzystać, albo że można przyswajać wybrane jego elementy bez szkody dla praktyki chrześcijańskiej. Jest to błędne myślenie.

Święty Jan Paweł II napisał: „Wypada chyba przestrzec chrześcijan, którzy z entuzjazmem otwierają się na rozmaite propozycje pochodzące z tradycji religijnych Dalekiego Wschodu, a dotyczące na przykład technik i metod medytacji oraz ascezy. W pewnych środowiskach stało się to wręcz rodzajem mody, którą przejmuje się bezkrytycznie” (Przekroczyć  próg nadziei).

Kardynał Ratzinger jeszcze szczegółowiej wskazał na fundamentalną różnicę między mistyką zachodnią a wschodnią: „Charakterystyczną cechą tego rodzaju mistyki [jogina] jest doświadczenie tożsamości: mistyk tonie w oceanie »całkowitej jedności« []. Na ostatnim stopniu tego przeżycia mistyk nie powie do swojego Boga: »Jestem Twój«, lecz jego formuła będzie brzmiała: »Ja to Ty«” (Wiara – prawda – tolerancja).

Warto tutaj przytoczyć również słowa s. Michaeli Pawlik, która przez wiele lat pracowała w Indiach: „Efekty zachodniej i wschodniej mistyki są sobie całkowicie przeciwstawne. To nie są różne drogi prowadzące na ten sam szczyt, to osiągnięcie całkiem przeciwstawnych szczytów: szczytu pokory i szczytu pychy! Jedni dochodzą do Prawdy, drudzy do iluzji”.

Działanie jogi

Joga poprzez specjalne ułożenie ludzkiego ciała, kontrolowanie oddechu oraz powtarzanie mantr (słów zawierzenia siebie któremuś z hinduskich bóstw) ma na celu otwarcie czakr i odblokowanie energii kundalini.

Energia uśpiona u podstawy kręgosłupa ma dzięki ćwiczeniom jogi wzrastać i przechodzić przez kolejno otwierane czakry, czyli siedem kolejnych miejsc w ciele, gdzie krzyżują się kanały energetyczne, i dojść aż do czubka głowy. W efekcie człowiek ma doznać eksplozji świadomości.

Działanie jogi jest często lekceważone i nieraz propagowana jest ona po prostu jako ćwiczenia.

To przekłamanie przysłaniające zupełnie inną rzeczywistość: „Ćwiczenia fizyczne w jodze mają charakter nie tylko techniczny, lecz także symboliczny (inicjacyjny), niezależnie od zamiarów adepta. Nie są więc neutralne. Chrześcijańska modlitwa natomiast nie jest techniką, ale relacją. Ćwicząc postawy i oddechy jogi, reaktywuje się i przywołuje prastarą tradycję duchową” (ks. Aleksander Posadzki SJ, Niebezpieczna joga).

Tę prawdę potwierdzają świadectwa różnych osób, jak choćby Pawła, który dzieli się swoim doświadczeniem: „Joga to nie ćwiczenia fizyczne. To duchowość, która doprowadziła mnie do ogromnego cierpienia fizycznego i duchowego, odsunęła od znajomych i tego, co dawało mi kiedyś prawdziwą radość” (Niebezpieczna joga).

Celem jogi jest zmiana stanu świadomości, co w rzeczywistości oznacza stan transu, podczas którego człowiek staje się podatny na działanie demonów. Otwiera się on na złe moce, których działania nie jest w stanie przewidzieć ani kontrolować. Konsekwencją może być nawet opętanie człowieka przez złego ducha.

„Nie ma w żadnym innym zbawienia”

Praktyka jogi zakłada, że człowiek może zbawić sam siebie i samemu wypracować lepszą wersję siebie. Zupełnie inaczej jest w mistyce chrześcijańskiej, która opiera się nie na technice, ale na łasce.

Chrześcijańska modlitwa wymaga postawy nawrócenia, wyrzeczenia oraz wyrzucenia egoizmu i grzechu ze swego serca, aby mógł je wypełnić Bóg. Człowiek sam nic nie może zmienić – może jedynie pozwolić Bogu, żeby go przemieniał.

Propozycje osiągnięcia duchowego oświecenia, doskonałości bez Boga, albo dzięki działaniu nieznanych mocy czy bóstw są w rzeczywistości duchowymi pułapkami.

W Piśmie św. znajdujemy jednoznaczne pouczenie: „I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12).

Jezus Chrystus jest jedynym Zbawicielem człowieka. On to własną krwią odkupił grzechy każdego z nas, za cenę własnego życia przywrócił nam życie. Nawet największy grzesznik może korzystać z tego niezwykłego daru i dążyć do świętości. Sakramenty spowiedzi i Eucharystii to źródła największej łaski uświęcającej, której Bóg udziela hojnie i bez granic.

Pan Jezus przekazał to zapewnienie św. s. Faustynie Kowalskiej: „Dusze dążące do doskonałości niech szczególnie uwielbiają Moje miłosierdzie, bo hojność łask, które im udzielam, płynie z miłosierdzia Mojego. Pragnę, aby dusze te odznaczały się bezgraniczną ufnością w Moje miłosierdzie. Uświęceniem takich dusz Ja sam się zajmuję, dostarczę im wszystkiego, czegokolwiek potrzeba dla ich świętości.

Łaski z Mojego miłosierdzia czerpie się jednym naczyniem, a nim jest – ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma. Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności, bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele. Smucę się natomiast, jeżeli dusze żądają mało, zacieśniają swe serca” (Dz. 1578).

Dlatego każdy, kto potrzebuje pocieszenia bądź uzdrowienia z chorób duszy i ciała powinien zastosować najlepszą terapię – codzienne przyjmowanie Eucharystii oraz godzinę adoracji Najświętszego Sakramentu.

Mistyczkę Alicję Lenczewską Pan Jezus uczy, że w sakramencie Eucharystii dostępne jest dla każdego człowieka źródło Bożej łaski: „Wszystko, cokolwiek posiadacie i kim jesteście, jest Moim darem miłości. Zupełnie wszystko. I mimo waszych buntów i niewdzięczności ciągle was kocham, wyczekuję na wasz powrót i składam nieustanną Ofiarę z siebie, by was ratować. Ta Ofiara jest wieczna, bo trwa i odbywa się cały czas. Jest to Ofiara pozaczasowa i ponadczasowa. W niej żyjecie, nią oddychacie. Ona was ratuje w każdej chwili życia waszego” (Świadectwo, 158).

W pismach mistyczki znaleźć możemy również inne słowa Pana Jezusa: „Komunia św. to zjednoczenie w miłości. Ukochałem was przed aktem stworzenia i zrodziłem was z miłości. Miłość jest płodna: pragnie się dawać i uszczęśliwiać.

Chciałem dzielić się miłością – dawać i otrzymywać. Otrzymywać z potrzeby serca, dobrowolnie i bezinteresownie. Taką miłość może dać Mi tylko człowiek – stworzenie wolne w swej decyzji, bo nie poznało w pełni, nie doświadczyło ogromu Mojego piękna, miłości i szczęśliwości życia ze Mną i we Mnie. Ukrywam się, aby nie zniewolić wspaniałością Mojego daru. Pragnę dla was waszego szczęścia, jakiego nikt z ludzi nie jest w stanie sobie wyobrazić i przeczuć” (Słowo pouczenia, 430).

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

Brat_Luck_aw_550x781wszechswiat_550x781Kto_szuka_znajduje_aw_550x781