Kontemplacja w małej drodze dziecięctwa Bożego

+ Chcę was dziś nauczyć tego, co wy zwykliście nazywać kontemplacją, a co jest obcowaniem waszym z Bogiem – ze Mną w sercu waszym mieszkającym.

Nie róbcie żadnych wysiłków, nie napinajcie władz duszy jak cięciwy łuku, dajcie duchowi waszemu w spokoju i ciszy odprężyć się i otworzyć na działanie Moje. W duszy waszej mam celę, gdzie stale przebywam – dziecko nie musi anonsować się Królowi ani przechodzić przez liczne poczekalnie i komnaty – może zawsze, w każdej chwili wejść, jeśli jest maleńkie i całkowicie Mi oddane. A gdy wejdzie do tabernakulum swej duszy, niech cichutko siądzie u Mych stóp i patrząc w Me oczy, niech cicho czeka na Moje słowa albo natchnienia, albo choćby na uśmiech i spojrzenie na siebie skierowane. Żadnego napięcia, żadnych formułek ani etykiety… Uciszenie, pokój i miłosna uwaga – oto, czego oczekuję od dziecka, by móc się mu udzielić.

+ Chcesz, bym ci powiedział więcej o kontemplacji – a więc, dziecko Moje, wiedz, że i ty, i inni dlatego nie postępujecie w złączeniu i obcowaniu ze Mną, że wszedłszy do kaplicy swej duszy, by ze Mną rozmawiać, nie wyłączacie siebie.

To prawda, że macie i możecie o wszystkim ze Mną mówić, ale wy przychodzicie, chcąc sami brać dla siebie, by uzyskać różne dary i uzdolnienia wewnętrzne, by dla siebie uprosić, by zrozumieć… Dla siebie! Wy macie przychodzić dla uczczenia i kontemplacji Boga-Miłości, dla oddania Mu chwały, dla dawania Mu miłości za przeogromną miłość, jaką wam daje; na to, by kontemplować, ale kogo? – Jego, nie siebie przy Nim, a choćby w Nim.

Przychodzicie, by Mi dyktować, bo chcecie tego czy tamtego, nie pozostawiając Mi swobody w doborze łask i darów, jakimi chcę obdarzyć dziecko, które całe i bez reszty Mnie się oddało, które nic nie planuje, a zdaje się na Mnie i jednego pragnie w zetknięciu ze Mną: kochać i zatracić się w Miłości – w Bogu, nie w swojej miłości.

Czyż Ja – Miłość – nie wiem lepiej od was, czego i kiedy potrzebujecie dla dusz waszych? Ale wy Mi przeszkadzacie uświęcać was w sposób doskonały, dopraszając się to tego, to tamtego, jak dziecko cukierka od matki, zamiast pozwolić Mi karmić was tak, jak Ja to robię, dając wam najlepszy pokarm dla ducha – i dostosowany do jego sił, do jego właściwej i jemu tylko danej drogi.

Oto oddanie w kontemplacji – gdy wyłączycie siebie, własny plan, własne działanie, własne metody uświęcenia, a gdy tylko jak kwiat swój kielich otworzycie Mi duszę, bym ją sam urabiał i napełniał darami takimi i tak, jak dusza wasza potrzebuje, a co Ja jeden wiem i rozumiem.

Nie przestaniecie wtedy działać, życie wasze nie stanie się bierne, ale natchnieniem i motorem czynów będę tylko Ja – a wy, jako Moje narzędzia, wykonawcami Mojej woli. Czyż się obawiacie, że nie uświęcę was lepiej i doskonalej, niżbyście to wy największym wysiłkiem sami uczynić byli zdolni?

To wam daję jako drugą lekcję kontemplacji, którą nazywajcie lepiej życiem z Bogiem waszym – 
życiem z Miłością i w Miłości.

+ Kiedy myślicie o życiu modlitwy, o obcowaniu ze Mną, myślicie, jak wejść do sanktuarium swej duszy, by tam się ze Mną spotkać. Od was chciałbym czegoś zupełnie innego. Nie macie do Mnie przychodzić, macie na stałe zamieszkać w celi swej duszy, gdzie stale mieszkam – wasz Bóg i Oblubieniec.

Tam wasze mieszkanie, wasza klasztorna cela, a cokolwiek „zewnętrznie” czynić wam wypadnie, to stanowić będzie wasze różne obowiązki – to wyjścia wasze. Musicie wyjść z celi, by czynić to czy tamto, ale i wtedy nie wychodzicie sami. Gdy Mnie włączyliście w całe swe życie, Ja je całe bez reszty z wami dzielę i ze Mną czynicie wszystko, pracujecie, rozmawiacie, a nawet myślicie.

Jestem przecież waszym Przyjacielem najwierniejszym, najczulszym, rozumiejącym was całkowicie. Więc dzielcie i współprzeżywajcie ze Mną wszystko, wchodźcie w każdej chwili, kiedy tylko możecie, do naszej celi, by się w jej ciszy Mnie poradzić, do Mnie przytulić, wielbić Mnie i mówić Mi słowa miłości i oddania. Wtedy nic nie będzie „wasze”, a wszystko „nasze”.

Tak pogłębiać się będzie prawdziwa przyjaźń ze Mną, której nie ma równej w całym wszechświecie. Daję wam czasem taką prawdziwą przyjaźń między wami – prawdziwą, gdy Ja jestem jej zawiązką i gdy w miłości do Mnie, związane płomieniem Bożej miłości, łączą się dusze Mych dzieci. Ona jest szkołą przyjaźni ze Mną, bo sama nasza przyjaźń przechodzi pojęcie wasze o złączeniu w miłości – jest przyjaźnią doskonałą z Bogiem – co nazywacie wysoką kontemplacją.

+ Do życia ze Mną trzeba doskonałej równowagi uczuć, jaką miała Matka Moja – Ją w tym naśladujcie. Nieuporządkowanie i nieopanowanie uczucia, które wy nazywacie emocjami, wprowadzają zamęt wewnętrzny i nie pozwalają wam słyszeć Mego głosu ani przyjmować do głębi Mych słów. Z tego musicie się wyzwolić!

W duszy dziecka Bożego musi trwać tylko miłość – miłość, nie namiętność w miłości albo w nienawiści. Nie tylko nie możecie mieć nienawiści do nikogo – powiedziałem wam przecież „miłujcie nieprzyjaciół waszych” – ale nawet niechęci, żalów, urazów. One wynikają zresztą z waszego egoizmu, a na to, by wyzwolić się i być wolnym do życia ze Mną, trzeba odejść od siebie.

Macie wszystkich kochać, bo Ja ich wszystkich kocham i za nich się wydałem. I wy musicie być na to gotowi!

Żale wasze wynikają z sądów. Sądzicie słowa, czyny i nawet intencje, a to do was nie należy. Ja bywałem surowy i nieraz twardy wypowiedziałem sąd. To Moje prawo! Was ono nie dotyczy! Wy wcale nie macie sądzić. Wiesz sama, jak bolą cię niesprawiedliwe sądy o tobie, bliskich i dalszych. Nie masz prawa innych ranić w ten sposób. Gdy nikogo nie będziecie osądzać, odzyskacie wielką równowagę uczuć. Nie obojętność, lecz równowagę. Nie macie być zimni – przeciwnie, ale macie kochać po Bożemu i mądrze.

Słowa Pana Jezusa przekazane przez Ludmiłę Krakowiecką.

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

sw-szarbel-przyjaciel-Boga-i-ludzi_550x781846-Drogocenny_skarb_aw_550x781847-Przymierze_malzenskie_awers_550x781