Moc ufnej modlitwy

Po długiej chwili wpatrywania się w Najświętszy Sakrament usłyszałam wewnętrzny głos zapewniający mnie, że mam być spokojna, bo moja synowa jest w stanie błogosławionym.

Na początku czerwca 2014 r., w czasie nocnej adoracji Najświętszego Sakramentu w bazylice w Katowicach-Panewnikach, zaczęłam modlić się różańcem do Matki Bożej. Szczególnie prosiłam o łaskę rodzicielstwa dla mojej synowej Ani i syna Wojtka.

Czułam, że oni tego bardzo potrzebują, szczególnie synowa, która miała trudności i przeszkody zdrowotne w zajściu w ciążę. Ania przeżywała z tego powodu cierpienia fizyczne i psychiczne. Te jej obawy i lęki zaczęły rzutować na relację w małżeństwie. Wyczuwałam między nimi wzajemne żale i coraz częstsze kłótnie.

Tym bardziej z gorącym sercem w czasie trwania przed Najświętszym Sakramentem oddawałam swoją synową miłosiernej opiece Jezusa i Matki Bożej.

W kolejną czerwcową noc z piątku na sobotę ponowiłam swoje prośby, modląc się i rozważając tajemnice różańcowe.

Wpatrując się w oblicze Pana i w oczy Matki Bożej z figurki znajdującej się w kaplicy, ujrzałam w duszy obraz mojej synowej, która była brzemienna i otaczały ją dzieci fatimskie. Widzenie było ulotne i trwało przez mgnienie oka. Zdziwiłam się i upomniałam sama siebie, dyscyplinując się wewnętrznie.

Przerwałam modlitwę i trwałam przed Najświętszym Sakramentem w milczeniu i dezorientacji. Po długiej chwili wpatrywania się w Najświętszy Sakrament usłyszałam wewnętrzny głos zapewniający mnie, że mam być spokojna, bo moja synowa jest w stanie błogosławionym.

Było to tak silne odczucie, że od tego momentu skupiłam się już tylko na dziękowaniu za tę łaskę. Nie potrafię wytłumaczyć dlaczego, ale wewnętrzny stan mojego ducha nakazywał mi złożyć Dzieciątku Jezus dziękczynienie za dar poczętego życia.

Od tej nocy radość moja była wielka. Chciałam opowiedzieć wszystko synowi i synowej, ale zdecydowałam, że zachowam to zdarzenie w tajemnicy, ufając Bogu. Zawierzyłam wszystko Jezusowi i kiedy tylko mogłam, trwałam przy Nim na adoracji.

Postanowiłam także zachować stan łaski uświęcającej i jak najczęściej uczestniczyć we Mszy św. i przyjmować Komunię św. W tym czasie przeżywałam wiele trudności, ale z wiarą powtarzałam słowa: „Jezu, ufam Tobie”.

W dwa miesiące później, 2 sierpnia 2014 r., syn i synowa powiadomili mnie, że przylatują do Polski w odwiedziny. W trakcie tych odwiedzin synowa uroczyście obwieściła, że jest w drugim miesiącu ciąży.

Zaznaczyła też, że lekarz powiedział jej, że nie wie, jakim cudem zaszła w ciążę, ale musi być na wszystko gotowa, bo jest to ciąża wysokiego ryzyka.

Młodzi rodzice byli zdziwieni, że tak spokojnie przyjęłam tę wielką nowinę. Wyjawiłam im wtedy swoją tajemnicę i prosiłam, aby zaufali Bogu, bo dziecko jest bezpieczne w objęciach Matki Bożej. Dodałam, że musimy trwać na modlitwie przed Najświętszym Sakramentem, a Jezus o wszystko się zatroszczy.

Tak też się stało. Ciąża przebiegła prawidłowo, jedynie sam poród był skomplikowany, ale ostatecznie wszystko skończyło się dobrze. 28 marca 2015 r. urodziła się moja wnusia Róża. Kiedy ją zobaczyłam i wzięłam po raz pierwszy w objęcia, podziękowałam Jezusowi i Matce Bożej.

Jestem przekonana, że Różyczka jest owocem łaski płynącej z adoracji Najświętszego Sakramentu. 2 sierpnia 2015 r. w panewnickiej bazylice Róża Teresa przyjęła sakrament chrztu św. Była również ze mną i rodzicami w kaplicy fatimskiej na adoracji Najświętszego Sakramentu. Chwała Panu!

Aleksandra

Źródło: Głos św. Ludwika, Katowice-Panewniki

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

1148-Czy_rzeczywiscie_Biblia_mowi_prawde_awswiadectwo-awers_550x7817287-In_Sinu-MNICH-awers_550x781-kopia