Naprawdę mnie uzdrowił!

Długo się zastanawiałam, czy napisać ten list. Myślałam: przecież inni piszą, to po co ja? I tak nikomu się to nie przyda! Nie umiem! Teraz wydaje mi się, że to szatan podsuwał mi te myśli, abym nie dawała świadectwa o miłosierdziu Jezusa. Bałam się (i chyba nadal się tego obawiam), że ktoś z mojej rodziny czy znajomych pozna moją historię, której bardzo się wstydzę. I w tym miejscu pragnę podziękować wszystkim, którzy mieli odwagę napisać do redakcji „Miłujcie się!”, jak i samej Redakcji – to dzięki Wam życie moje nie jest bagnem.

A wszystko się zaczęło, gdy miałam około 11 lat, może 12. Wpadło mi w ręce coś kolorowego, fajnego, szałowego, superrozrywka – ciekawe gazetki: „Bravo”, „Popcorn”, „Dziewczyna” etc. Nie widziałam w nich nic złego. Wiadomości o muzykach, porady, horoskop, odpowiedzi na pytania zadawane przez młodzież… Na dodatek było to takie „modne i popularne”. Co w tym złego?…

W tym momencie straciłam swoją wolność: nie umiałam wybrać, co jest dla mnie dobre, a co nie, brałam wszystko. I tak wpadłam w nałóg samogwałtu. Bardzo egoistyczny nałóg. Moją duchową wyobraźnię podsycały te plugawe czasopisma, te sprośne filmy, które w TV leciały o wczesnych godzinach (to jedna z pułapek szatana) – a ja wciąż to robiłam i nie widziałam w tym nic złego.

Sięgnęłam po książki o treści erotycznej do których, niestety, miałam łatwy dostęp. Z niecierpliwością czekałam, aż zostanę sama w domu, aby zaspokoić swoje pragnienia. Chodziłam w tym czasie do kościoła, nawet do spowiedzi, ale gdy tylko zaczynały mnie dręczyć wyrzuty sumienia, uspokajałam siebie, że to nie grzech, że to nie problem. A to właśnie największy problem, gdy o naszych problemach mówimy, że ich nie ma.

Tak toczyło się to moje życie w brudzie, zakłamaniu… Było mi wygodnie (tak mi się wydawało) w sidłach szatana. Byłam spętana przez masturbację, astrologię i okultyzm (te dwa ostatnie były dla mnie „zabawą”).

Cieszę się, że nie traktowałam poważnie wróżb, horoskopów, wywoływania duchów i innych praktyk, bo skutki tego mogłyby być dla mnie tragiczne. Ale w nałogu samogwałtu byłam zatopiona na serio.

I oto pewnego pięknego dnia w dziwny sposób wpadła mi w ręce Koronka do miłosierdzia Bożego. Zobaczyłam ją i, nie wiem, dlaczego, ot, tak sobie, zmówiłam tę modlitwę.

Jakże prawdziwe okazały się słowa Jezusa: „…chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łask z nieskończonego Miłosierdzia mego” (Dz. 687).

To prawda! Od tego momentu wszystko zaczęło się zmieniać! Jezus otworzył mi oczy! Zrozumiałam, jak okropnym grzechem jest samogwałt i że jestem nim zniewolona. Ale nie wiedziałam, co dalej…

Wielki problem sprawiała mi spowiedź. Kiedy do niej poszłam, znów mówiłam sobie, że masturbacja to wcale nie grzech. Trudno mi było nie czytać tych gazet, odrzucić wszystko, co dotychczas wypełniało moje życie.

Ale Jezusa nie można przyjmować tylko częściowo lub jako dodatek. On chce wypełniać całe nasze życie. Dlatego właśnie położył na mojej drodze „Miłujcie się!” – gazetę kolorową, jak inne, lecz o treści będącej zupełnym przeciwieństwem tego, co zawierają te wszystkie wstrętne brukowce. Bóg objawił mi przez to prawdę, że zło zawsze jest złem i że trzeba się go wyrzec.

Przez tydzień przygotowywałam się do spowiedzi. W końcu poszłam… W kościele pewnie godzinę modliłam się o odwagę, aż w końcu podeszłam do konfesjonału.

Jeszcze nigdy w życiu nie było mi tak trudno coś wypowiedzieć jak zdanie, że uprawiałam samogwałt… A na dodatek, że wcześniej o tym nie mówiłam. Ale udało się! Jezus, który zasłonił się kapłanem, wybaczył mi i zaczął działać. Naprawdę mnie uzdrowił! Od czasu tej spowiedzi ani razu nie popełniłam tego grzechu!

Masturbacja pozostawia w psychice okropne ślady, a w sercu ranę. Zobaczone kiedyś obrazy, popełnione czyny… One prześladują tych, którzy się od nich odwrócili.

A w „Bravo” (czy innych tego typu szmatławcach), w przewodnikach medycznych możemy przeczytać, że samogwałt to nic szkodliwego, że to normalne zachowanie osób w wieku dojrzewania, a także dorosłych… Nie dajmy się zwieść! Najgorsze, co można zrobić, to zbagatelizować te gorszące praktyki.

Drodzy Rodzice! Proszę, uważajcie na to, co czytają i co oglądają Wasze dzieci! Chrońcie je, a dacie im o wiele więcej niż dając to, co bierze większość! Poparcie większości nie oznacza jeszcze, że coś jest dobre!

Niestety, nikt w moim otoczeniu nie chce przyjąć tej prawdy, piszę więc do Was. Proszę, Droga Dziewczyno, Drogi Chłopaku, posłuchajmy wezwania św. Jana Pawła II i otwórzmy drzwi naszych serc Chrystusowi!

Pozdrawiam wszystkich samotnych, smutnych, cierpiących, zniechęconych, upadłych, wszystkich Czytelników, Redakcję – szczęść Boże! Chwała Jezusowi!

Kasia

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

Czy_koran_jest_slowem_aw847-Przymierze_malzenskie_awers_550x7812020_Modlitewnik_In_Sinu_aw