Młodzież Zobacz

Narodziłam się ponownie

Kwi 27, 2020 Świadectwo

Płakałam. Były to łzy ogromnego żalu. Uświadomiłam sobie, że długo działałam wbrew Bogu, który parę lat wcześniej uratował moje zdrowie

Wszystko zaczęło się niewinnie. W wieku 13 lat zetknęłam się z „cudowną” – jak wówczas uważałam – gazetą „Bravo”. Czytałam od deski do deski każdy numer! Z czasem zaczęły interesować mnie głównie strony poświęcone artykułom z rubryki Mój pierwszy raz.

Czytałam te teksty nawet kilkakrotnie i wyobrażałam sobie, że jestem na miejscu bohaterki artykułu. Myślałam o tym coraz częściej, aż pewnego dnia doszło do samogwałtu…

Z czasem stał się on częścią mojego życia; myślałam, że bez niego nie można egzystować. Wówczas nie dopuszczałam do siebie nawet myśli, że to, co robię, jest grzechem.

Tymczasem minęły dwa lata, musiałam więc wybrać jakąś szkołę średnią. Zdecydowałam się na liceum ogólnokształcące. Jak wiadomo, na początku zawsze jest trudno.

Zaklimatyzowanie się w nowym środowisku było dla mnie koszmarem. Chciałam to odreagować, zrelaksować się – pojawiły się w moim życiu papierosy i alkohol. Piłam niewiele, ale papierosy były dla mnie bóstwem. I tak zaczęłam grzęznąć w grzechu, niszcząc życie podarowane mi przez Pana.

Oczywiście spowiadałam się i przyjmowałam Jezusa w Komunii św., ale przybywał On do brudnego serca, bo na żadnej spowiedzi nie wyznałam grzechu, jakim jest samogwałt.

Wszystko się odmieniło, gdy katechetka zadała mojej klasie streszczenie wybranego artykułu z Waszej gazety. Zetknięcie się z „Miłujcie się!” było dla mnie wybawieniem, kołem ratunkowym rzuconym tonącemu. W jeden wieczór przeczytałam cały numer (tak jak kiedyś „Bravo”…).

Artykuły poruszyły mnie do głębi. Przejrzałam na oczy. Nie mogłam uwierzyć w to, co robiłam. Niszczyłam swoją godność, życie – dar, którym obdarzył mnie Jezus. Ten sam Jezus, który umarł za mnie na krzyżu. Płakałam. Były to łzy ogromnego żalu.

Uświadomiłam sobie, że długo działałam wbrew Bogu, który parę lat wcześniej uratował moje zdrowie. (Gdyby nie modlitwa moich bliskich, na pewno straciłabym nogę). Tego wieczora postanowiłam wziąć się w garść.

Pierwszym krokiem „powrotu zbłąkanej owieczki” była dobra spowiedź. Przy konfesjonale moje nogi trzęsły się bardziej niż podczas I Komunii św. Wyznając grzechy (tym razem wszystkie!), czułam, że policzki mi płoną. Dopiero usłyszawszy słowa kapłana:

„Idź w pokoju”,

poczułam, że ponownie się narodziłam. Mój świat nagle przestał obracać się wokół „przyjemności” (jak niektórzy nazywają nałogi). Na Mszy św. przyjęłam Chrystusa i po raz pierwszy poczułam, że jest Mu u mnie dobrze. Było to cudowne uczucie.

Drodzy Czytelnicy „Miłujcie się!”! Potrzebowałam wiele odwagi, aby napisać to świadectwo. Nie jestem pewna, czy kiedyś nie ulegnę znowu jakiemuś nałogowi, ale jedno wiem na pewno: zawsze będzie ze mną Bóg. On pomoże mi we  wszystkim, jeśli tylko Mu zaufam.

Bardzo pragnę zachować czystość przedmałżeńską. Wierzę, że z Jezusem uda mi się tego dokonać. Mam bowiem wolną wolę i mogę walczyć z szatanem. Moją bronią jest różaniec. Ta modlitwa podtrzymuje mnie na duchu i pomaga mi przetrwać trudne chwile.

W tym roku wybieram się na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę. Pragnę podziękować Maryi za to, że pomogła powrócić mi do swego Syna.

Obiecuję Wam, że będę się za Was modlić, tak jak Matka Boska modliła się za mnie. Równocześnie chciałabym Was prosić o to samo, ponieważ modlitwa wstawiennicza jest szczególnie miła Bogu.

Wiola

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Adam i Ewa po pigułceTwoje życie. Nowe rozmowy z dziewczyną o życiu, rodzinie, małżeństwie, płciowości, miłości