Pięć kamieni

W szkole podstawowej i gimnazjum wszedłem w grzechy nieczyste i marihuanę. Na początku nie uważałem samogwałtu za grzech. Myślałem, że nie wyrządzam nim nikomu szkody, więc nie ma powodu, bym się z niego spowiadał. W młodości służyłem jako ministrant, jednak szybko odszedłem od Boga. Porzuciłem modlitwę oraz praktykowanie wiary, przestałem chodzić do kościoła. Pornografia, masturbacja, seks, marihuana – to było moje życie…

Będąc na studiach, powoli zacząłem sobie uświadamiać, że najważniejsza w życiu jest miłość. Brakowało mi jej, czułem się nieszczęśliwy i samotny. Powoli przychodziła do mnie myśl, że może powinienem żyć w czystości. Tych myśli i pragnień zupełnie jednak nie wiązałem z Panem Bogiem.

Pewnego czerwcowego dnia obudziłem się rano, czując w swoim sercu ciężar grzechów całego życia. Trudno mi było podnieść się z łóżka. Moja dusza była przygnieciona bagażem całego zła, w którym wówczas żyłem.

Zacząłem odczuwać wyrzuty sumienia i żal. Płacząc, zacząłem przepraszać swoich bliskich za wszystkie wyrządzone im krzywdy. Nie przynosiło mi to jednak ulgi. Uświadomiłem sobie wtedy, że jest jeszcze Ktoś, kogo nie przeprosiłem – Pan Bóg.

Wyznałem swoje grzechy

Po latach niechodzenia do kościoła i świętokradzkiego przyjmowania sakramentów w końcu poszedłem do spowiedzi. Po raz pierwszy w życiu wyznałem swoje grzechy nieczystości. Po spowiedzi ciężar win znikł zupełnie.

Podczas Mszy św. kapłan czytał przypowieść o zagubionej owcy: Pasterz bierze tę jedną owcę na ramiona i sprowadza ją do owczarni. Radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca, jest większa niż z 99 sprawiedliwych. To była przypowieść o mnie. Ten dzień był świętem Najświętszego Serca Pana Jezusa.

Od tego dnia rozpoczął się proces mojego nawracania. Powróciłem do Boga, do kościoła, do sakramentów i modlitwy. Zawsze modliła się za mnie moja śp. babcia Maria. Myślę, że to jej zawdzięczam moje nawrócenie.

Zacząłem odtąd poznawać katolicką wiarę oraz Pismo św. Rozpocząłem też walkę o czystość. Niestety, w czystości wytrzymałem tylko kilka miesięcy. Demon powrócił do czystego domu mego serca wraz z siedmioma gorszymi…

Nałóg pornografii, masturbacji, jeden związek, potem drugi – obydwa splamione grzechami seksualnymi. Prostytutki, kolejny związek, kolejne grzechy nieczystości… Mimo swoich starań, modlitw, postów, spowiedzi i adoracji nie potrafiłem z tego wyjść.

W międzyczasie przyszły na mnie ciężkie choroby. Moje życie, plany i marzenia się zawaliły. Dużo wtedy słuchałem Pana Jezusa, ale nie byłem Mu posłuszny. Dom budowany na piasku runął.

Nowenna pompejańska

Jakiś czas później poznałem Nowennę pompejańską, która polega na odmówieniu codziennie trzech części różańca przez 54 dni. Modliłem się Nowenną o zdrowie i o czystość – jednak bez żadnych spektakularnych efektów.

Po jakimś czasie, gdy znowu mocniej przygniotły mnie życiowe problemy, powróciłem do tej modlitwy. Pierwsza Nowenna była o rozeznanie powołania, druga o posłuszeństwo woli Bożej. Powoli zaczęły się dziać ciche cuda, moja wiara wzrastała.

Obecnie jestem w trakcie odmawiania trzeciej Nowenny pompejańskiej. Tym razem modlę się o czystość serca. Oprócz odmawiania Nowenny zacząłem też codziennie uczestniczyć we Mszy św. i czytać Pismo św. Ograniczyłem również korzystanie z internetu.

Uświadomiłem sobie, że największym źródłem moich życiowych problemów, cierpień i nieszczęść wcale nie są choroby. Są nimi grzechy, a szczególnie moje seksualne uzależnienia. I doszedłem do wniosku, że dopóki z nich nie wyjdę, to nie ma mowy o budowaniu domu na skale, nie ma mowy o budowaniu szczęścia, doczesnego i wiecznego.

Pielgrzymka do Medjugorja

Pewnego razu spotkałem się z sąsiadką. Nosiła imię takie jak błogosławiona Karolina Kózka – patronka Ruchu Czystych Serc. Opowiedziała mi, że była niedawno w Medjugorju i że powinienem tam pojechać. Odparłem jej na to, że od dawna o tym marzę, ale aktualnie nie mam żadnych pieniędzy. Sąsiadka odpowiedziała mi, że to nic, że ważne, aby były chęci.

Następnego dnia znalazłem na portalu społecznościowym informację, że Ruch Czystych Serc organizuje pielgrzymkę do Medjugorja. Napisałem tylko komentarz: „Fajnie by było pojechać, ale to chyba musiałbym mieć jakiegoś sponsora”. Następnego dnia wysłała do mnie wiadomość nieznajoma Karolina(!) z drugiego końca Polski. Napisała, że jeśli nie mam pieniędzy, to mi je pożyczy lub nawet ofiaruje, bylebym tylko jechał na tę pielgrzymkę! Początkowo odmówiłem, gdyż była to dla mnie krępująca propozycja, ale ostatecznie się zgodziłem.

Zapytałem organizatorów, czy jest jeszcze wolne miejsce. Okazało się, że jest – ostatnie! I rzeczywiście, ta nieznana Karolina przesłała mi pieniądze na wyjazd, trochę jeszcze dołożyła moja rodzina. I pojechałem!

To były najpiękniejsze chwile w moim życiu. Matka Boża z Medjugorja wezwała mnie do siebie, żeby odnowić do Niej nabożeństwo i by razem z RCS modlić się o czystość serca, stawiając na mojej drodze życiowej dwie Karoliny, chociaż myślę, że trzy – łącznie z bł. Karoliną Kózką – patronką czystości. Walka duchowa rozpoczęła się na dobre.

Matka Boża dała mi środki – pięć kamieni, dzięki którym Dawid pokonał Goliata i dzięki którym mogę zmierzyć się ze swoim życiowym złem. Oto one:

  1. Pierwszy kamień to EUCHARYSTIA.

Msza św. w miarę możliwości codziennie.

  1. Drugi kamień to SPOWIEDŹ.

Przynajmniej raz w miesiącu.

  1. Trzeci kamień to PISMO ŚWIĘTE.

Codziennie czytać i rozważać chociaż krótki fragment.

  1. Czwarty kamień to POST.

Jeśli to możliwe, o chlebie i wodzie w środy i piątki. Chorzy mogą zamienić post na modlitwę.

  1. Piąty kamień to MODLITWA.

Codzienny różaniec, przynajmniej trzy części.

Wyjechałem z Medjugorja z postanowieniem, że będę używał wszystkich pięciu kamieni, i wierzę, że uda mi się w pełni wywalczyć czystość oraz szczęśliwe życie zgodne z wolą Bożą.

Jakub, 29 lat

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

slowo-pouczenia_550x78156-Heil-in-Christus846-Drogocenny_skarb_aw_550x781