Przyjdźcie do Mnie wszyscy

Święty Jan Paweł II mówił, że „całe zło świata może być pokonane poprzez ogromną moc adoracji eucharystycznej”.

Jezus Chrystus, obecny w Eucharystii, zaprasza nas wszystkich do siebie:

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię” (Mt 11,28).

Prosi, abyśmy przyjmowali Go z czystym sercem w Komunii św. i trwali na adoracji w Jego obecności. Jego wszechmocna Boska miłość jest najskuteczniejszym lekarstwem na każde zło. Możemy zatem pozwalać Jezusowi, aby wyzwalał nas z egoizmu i nałogów, by leczył wszystkie rany naszego serca.

Ażeby poddać się kuracji, którą Jezus nam proponuje, trzeba najpierw oddać Mu wszystkie swoje grzechy w sakramencie pokuty, a po uzyskaniu cudu rozgrzeszenia codziennie przyjmować Go w Komunii św. i przez godzinę trwać na adoracji w Jego obecności. Kto się nie zniechęci i w tej praktyce „wytrwa do końca, ten będzie zbawiony” (Mk 13,13);

ten też nauczy się kochać czystym sercem i będzie uzdrowiony z wszelkich zniewoleń, takich jak pornografia, narkomania, alkoholizm czy hazard. Jezus naprawdę pragnie, aby ludzie jak najczęściej przyjmowali Go w Komunii św. oraz adorowali w Eucharystii, dlatego kościoły powinny być zawsze otwarte i powinna w nich trwać wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu, tak aby każdy mógł spotkać Jezusa.

Wieczysta adoracja

Ojciec Justo Lo Feudo ze Zgromadzenia Misjonarzy Najświętszej Eucharystii przemierza cały świat i pomaga parafiom przygotować się do podjęcia wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu.

W rozmowie z przedstawicielami naszej redakcji o. Justo opowiadał, że wieczysta adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest źródłem niesamowitych łask i przynosi nieograniczone duchowe owoce. Adorując Jezusa w Eucharystii, wypełniamy pierwsze przykazanie Dekalogu, wyrażamy swoją miłość do Boga ponad wszystkie inne rzeczy.

Podczas adoracji Jezus nas przemienia oraz daje nam pokój, miłość, radość i cierpliwość, abyśmy dzielili się tymi darami z innymi. Ojciec Justo opowiedział o konkretnych przypadkach Bożego działania.

Źródło nawróceń

Poprzez wieczystą adorację wypełniamy to, o co prosił nas św. Jan Paweł II na początku swojego pontyfikatu:

„Nie bójcie się, otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi”.

Drzwi kaplic wieczystej adoracji są zawsze otwarte, tak aby każdy mógł do nich wejść; przede wszystkim ci, którzy są daleko od Jezusa.

Dzięki wieczystej adoracji dokonuje się wiele nawróceń. Ludzie czują, że ktoś ich wzywa… Tym Kimś jest Pan, chociaż oni często nie zdają sobie z tego sprawy. Tak było w przypadku pewnej kobiety, która zostawiła w kaplicy karteczkę o następującej treści:

„Przez ponad 10 lat moja noga nie przekraczała progu kościoła katolickiego, a jeśli wcześniej to miało miejsce, to tylko z pobudek artystycznych. Ciągle nie wiem, dlaczego teraz tu jestem, ale odczuwam pokój, który jest tu obecny. Nie wiem, skąd on pochodzi, ale chcę go odnaleźć”.

Z tej notatki jasno wynika, że ta pani nie miała wiary, nie miała też pojęcia, dlaczego znalazła się w kaplicy. My jednak dobrze wiemy, że to Pan ją wezwał, a ona poszła za Jego głosem. Wiemy też, że pokój, który odnalazła, jest realny. Oto, co dzieje się w kaplicy adoracji: ten, kto zbliża się do Chrystusa w Eucharystii, odnajduje pokój.

Wieczysta adoracja przynosi również inne, bardzo obfite owoce. Znane są przypadki osób, które chciały popełnić samobójstwo i… skończyły w kaplicy wieczystej adoracji, ponieważ Pan te wszystkie osoby wezwał! Przypadki ludzi, którzy przyszli do kaplicy, nie mając nawet pojęcia, że taka kaplica istnieje. Nogi ich same tam zaprowadziły!

Pewna kobieta wyszła z domu około czwartej nad ranem, żeby rzucić się z mostu. Była zima i panowała jeszcze ciemność; nie było też żadnego oświetlenia. Jednak zamiast pójść w prawo, kobieta poszła w lewo, ponieważ zobaczyła pewne światło – jedyne światło widoczne tej nocy. Było to światło kaplicy.

Weszła, zobaczyła Pana i zrozumiała, że to On jest zmartwychwstaniem i życiem. Jezus, obecny w sakramencie ołtarza, Zbawiciel wszystkich, ratuje ludzkie istnienia. Znanych jest wiele innych podobnych przypadków.

Szczególne łaski

Ojciec Justo opowiada, jak wiele razy był świadkiem tego, że Pan Jezus obdarza szczególnymi łaskami te miejsca, gdzie kapłan czy biskup pragnie ustanowić wieczystą adorację. Któregoś razu o. Justo został zaproszony przez greckokatolickiego proboszcza do Timisoary w Rumunii.

To bardzo mała parafia. Prawie wszyscy jej mieszkańcy zgłosili się do adoracji, ale było ich tak mało, że nie udało im się zapełnić 168 godzin w ciągu tygodnia. Zaprosili więc również katolików, a kiedy i to nie wystarczyło, wówczas ksiądz greckokatolicki wpadł na pomysł, żeby porozmawiać z patriarchą prawosławnym. I tak też zrobili.

Patriarcha, święty człowiek i prawdziwy mędrzec, pobłogosławił ich oraz projekt wieczystej adoracji w Rumunii oraz pozwolił im pójść wygłosić kazanie na mszy prawosławnej. Tamtejsi kapłani bardzo dobrze przyjęli o. Justa i ku jego zaskoczeniu i radości pozwolili mu podczas homilii zaprosić chętnych do wieczystej adoracji.

Zapisało się 65 prawosławnych! Dokładnie tylu, ilu im brakowało do objęcia wszystkich godzin. To była szczególna łaska, ponieważ prawosławni, choć mają Eucharystię, nie znają praktyki adoracji. Udało się ich jednak do niej zaprosić, łącząc adorację z kultem Matki Bożej.

Minęło już 12 lat od dnia, w którym 15 września 2006 r., we wspomnienie Matki Boskiej Bolesnej, grekokatolicy, katolicy i prawosławni zaczęli wspólnie adorować Pana. Czynią to do dziś. To świadectwo tego, że Jezus Eucharystyczny łączy wszystkich razem, prowadzi do ekumenizmu.

Nowe powołania

Tam, gdzie istnieją kaplice wieczystej adoracji, Jezus wzbudza również powołania. Doskonale widać to na przykładzie jednej z hiszpańskich diecezji, w której obecnie otwarto piątą wieczystą adorację. Odwiedził ją jeden z biskupów ze Stanów Zjednoczonych. Kiedy hierarcha zapytał, ile mają powołań, odpowiedziano mu, że 30 kleryków, a on stwierdził, że to wcale nie tak dużo. Usłyszał wtedy taką odpowiedź:

„Gdy nie mieliśmy wieczystej adoracji, to nie było żadnego powołania. Teraz jest 30 kleryków”.

Oto pewna stała zależność: tam, gdzie podejmuje się wieczystą adorację, tam rodzą się powołania do kapłaństwa, a także do sakramentu małżeństwa i tam Jezus czyni cuda, aby je ocalić.

W jednej parafii było pewne małżeństwo na skraju rozpadu. Małżonkowie rozpoczęli już proces rozwodowy. Jednak któregoś dnia zdecydowali się pójść razem na adorację. Podczas modlitwy Jezus przywrócił im utraconą jedność. Stało się tak, ponieważ Pan jest jednością i nas nią obdarowuje; także tę osobistą, wewnętrzną. Daje ją każdemu z nas.

Otwarcie serca

Adoracja nie jest czasem naszego działania, lecz czasem całkowitego oddania się do dyspozycji Chrystusa, wyrażenia zgody, aby On mógł nas przemieniać. Trzeba jedynie otworzyć serce i pozwolić Jezusowi, aby nas kochał. Wtedy to On dokonuje niesamowitych rzeczy. Ci, którzy adorują Jezusa, wypraszają ocean łask, z którego wszyscy czerpiemy. Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu to akty największej czci i dziękczynienia, które możemy złożyć Bogu. Adoracja jest przedłużeniem tego, co dzieje się podczas Mszy św. Jezus jest w niej rzeczywiście obecny z nami, a my mamy możliwość przebywania z Nim. To z Eucharystii rodzą się Kościół i kapłaństwo, pozwalające uobecniać w każdym czasie mękę, śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, który przynosi nam uzdrowienie i zbawienie.

Wieczysta adoracja krok po kroku

Co do tego, że wieczysta adoracja jest naprawdę wielkim Bożym darem na obecne czasy, nie ma żadnych wątpliwości. Czasami Jezus ustanawia ją w miejscach, gdzie po ludzku wydaje się to niemożliwe. W 2003 r. w Hiszpanii nie było ani jednej kaplicy wieczystej adoracji. Dziś mają je 54 kościoły parafialne. Pierwsza była Cancelada, najmniejsza parafia wybrzeża Morza Śródziemnego, w której, wbrew wszelkim trudnościom, już od 15 lat adoracja trwa nieprzerwanie.

Ojciec Justo podał nam szczegóły ustanowienia wieczystej adoracji w parafii:

„Zapewniam kapłanów, że wieczysta adoracja nie będzie dla nich żadnym nowym obciążeniem. Pamiętajcie, że organizacja, prowadzenie i strzeżenie adoracji wieczystej należy do specjalnie przygotowanej do tego grupy osób świeckich. Nie ma się czego bać. Trzeba odważyć się na wszystko. Zaryzykować i uwierzyć, że Pan wszystko rozwiąże.

Co trzeba zrobić, żeby rozpocząć wieczystą adorację? Oto podstawowe kroki:

  1. Modlitwa. Przede wszystkim należy się gorąco modlić przed Najświętszym Sakramentem w intencji ustanowienia wieczystej adoracji w parafii, a także zaprosić do tej modlitwy innych.
  2. Rekolekcje lub misje parafialne, które pomogą przygotować parafian do wieczystej adoracji. Można na przykład zaprosić misjonarza z mojej wspólnoty – ze Zgromadzenia Misjonarzy Najświętszej Eucharystii, ponieważ propagujemy wieczystą adorację eucharystyczną we wszystkich parafiach i diecezjach na świecie. Oczywiście, jeśli proboszcz chce, może to zrobić sam. My zawsze jesteśmy chętni do pomocy.
  3. Zaproszenie do wieczystej adoracji, które należy skierować do wszystkich w momencie kulminacyjnym rekolekcji. O co mamy poprosić parafian? Ażeby poświęcili jedną godzinę w tygodniu, by być z Panem obecnym w Najświętszym Sakramencie w powstającej kaplicy adoracji. Mamy do tego specjalną formułę. Pod koniec homilii rozdaje się wszystkim (wraz z długopisami czy ołówkami) zaproszenie, składające się z trzech następujących punktów:
  • Jeśli chcesz włączyć się w wieczystą adorację, podaj swoje dane kontaktowe (nazwisko, telefon, e-mail).
  • W którym momencie dnia mógłbyś podarować Jezusowi swą godzinę? Rano (6–12), po południu (12–18), wieczorem (18–24), w nocy (0–6)? Nie pytamy o podanie konkretnego dnia i godziny, bo osoby nie będą jeszcze tego wiedziały i niczego nie napiszą, dlatego prosimy tylko o sprecyzowanie pory dnia.
  • Mógłbyś (mogłabyś) pomóc w zorganizowaniu wieczystej adoracji?

Zatem po homilii przeznaczamy dwie-trzy minuty na wypełnienie takiego formularza i potem, podczas ofiarowania, zbieramy je jako cenny dar ofiarowany Panu.

Później, w połowie tygodnia, tak żeby dać możliwość zastanowienia się, dzwonimy do każdej z osób chętnych, by skonkretyzować dokładny dzień i godzinę adoracji. Powinniśmy w ten sposób pokryć 168 godzin tygodnia. Jeśli wszystkie godziny są już zapełnione, wybiera się jakąś szczególną datę, na przykład święto maryjne, na rozpoczęcie adoracji.

  1. Inauguracja. Starajmy się, by była ona jak najbardziej uroczysta. Jeśli to tylko możliwe, zaprośmy księdza biskupa, żeby mógł jej przewodniczyć. Po Eucharystii robi się uroczystą procesję aż do kaplicy wieczystej adoracji. Tam intronizuje się Pana i zostawia Go na zawsze.
  2. Organizacja. Istnieje pewien ideał. Czasami nie można go wypełnić, ale trzeba chociaż spróbować. Tworzymy sieć 29 koordynatorów: jeden koordynator generalny, który jest łącznikiem z księdzem opiekującym się wieczystą adoracją, czterech koordynatorów tur (rannej, popołudniowej, wieczornej i nocnej) oraz po jednym koordynatorze odpowiedzialnym za poszczególne godziny.

Celem jest to, by Pan Jezus nigdy nie został sam. Taki sposób organizacji pomaga również formować osoby, które przychodzą na adorację, by czuły się odpowiedzialne i nie zostawiały Pana nigdy samego, żeby nie opuściły Go, zanim przyjdzie kolejna osoba.

Gdy ktoś nie może przyjść, powinien spróbować znaleźć kogoś na swoje miejsce, a jeśli to nie będzie możliwe, musi skontaktować się z koordynatorem danej godziny, by on na nią kogoś zapewnił.

Zadaniem koordynatorów tur jest skontaktowanie się z poszczególnymi osobami w celu ustalenia z nimi konkretnego dnia oraz godziny adoracji; potem nadzorowanie tylko koordynatorów godzin w swoich turach”.

opr. ks. M. Piotrowski TChr,
tłum. A. Bystrzanowska

Kontakt do ks. Justa Lo Feudo, który służy pomocą w zorganizowaniu wieczystej adoracji w parafii:
justolofeudo@yahoo.es