Rodzina Zobacz

Rodzina jako droga do świętości

„† Osiem błogosławieństw i Hymn o miłości to cała nauka Moja. Dałem wam przykład życia według tych wartości i zasad. Proś i pragnij, abym dał ci poznać i ukochać te najpiękniejsze wartości życia człowieczego w świecie. I żebym Ja prowadził cię w życiu poprzez to, co cię najbardziej ubogaci” (Pan Jezus do Alicji Lenczewskiej, Świadectwo, 788)

Najdoskonalszy wzór do naśladowania

Sobór Watykański II przypomniał, że każdy z nas został powołany do świętości:

„Wszyscy więc chrześcijanie zachęcani są i zobowiązani do osiągania świętości i doskonałości własnego stanu” (Lumen gentium, 42).

Dla większości ludzi drogą do świętości jest życie w rodzinie. Jednakże realizujący takie powołanie tzw. szary człowiek może myśleć, że świętość jest przeznaczona tylko dla wybranych, danych nam jako przykład, abyśmy poprawili swoje postępowanie.

Nie wierzymy, że świętość jest w naszym zasięgu. Dlatego też Pan Bóg pozostawił nam najdoskonalszy wzór do naśladowania, dając nam za przykład Świętą Rodzinę, którą tworzą trzy osoby: Jezus – Syn Boga, Maryja – Niepokalana oraz św. Józef.

Ubóstwo duchowe

Przyjrzyjmy się, jak do świętości zmierzał św. Józef – nasz wzór ojca i męża. Aby to uczynić, najlepiej jest obrać Jezusowe kryteria, które wyznaczają program świętości dla każdego: Osiem błogosławieństw.

„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,3).

Ubóstwo według św. Teresy od Dzieciątka Jezus polegało na byciu małym, na uznawaniu swojej nicości i oczekiwaniu wszystkiego od Boga. Święty Józef żył ciągle w takiej postawie.

Wiemy o tym z Ewangelii św. Mateusza, w której czytamy, iż w momencie, kiedy się dowiedział – najprawdopodobniej od Maryi – że spodziewa się Ona dziecka, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Był bezradny i z pewnością z głębi swego ubóstwa wołał do Boga o pomoc i światło.

Szukając woli Bożej, „mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie” (Mt 1,19).

I tak było ze wszystkim: w swojej niemocy św. Józef stale wyciągał ręce ku Bogu, a Pan Bóg dawał mu w każdej sytuacji światło i łaskę do wiernego wypełnienia misji.

Następnie towarzyszymy Józefowi i brzemiennej Maryi w niewątpliwie uciążliwej podróży do Betlejem, gdzie narodziło się ich Dziecko. Jest bardzo prawdopodobne, że Józef asystował przy tych narodzinach. Tu także okazał się zupełnie bezradny.

Co czuł Józef, trzymając na rękach Boże Dziecię, któremu nie mógł nawet sam wybrać imienia – co w zwyczaju było przywilejem ojca – bo anioł zapowiedział je już przy zwiastowaniu? W naszych rodzinach również często jesteśmy bezradni.

Trudno jest przyjąć w pokorze to, że zwracając się do Boga, mamy stale prosić Go o miłosierdzie. Jednakże rodzina jest wspaniałą szkołą modlitwy i pokory, szczególnie kiedy pojawia się modlitwa rodzinna razem z dziećmi.

Nie ma na co czekać – nawet jeśli nasze dzieci jeszcze nie mówią, możemy już razem z nimi wyciągać ręce, pokazując im, że we wszystkim jesteśmy zależni od Boga. Zresztą dzieci, poprzez swoją bezradność i całkowitą zależność od matki i ojca, potrafią z nas wydobyć i pokazać światu to, co w nas, rodzicach, jest najpiękniejsze i najszlachetniejsze.

Czystość serca

Drugie błogosławieństwo mówi o tych, którzy mają czyste serca:

„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8).

Święty Józef – pewnie jak każdy człowiek – miał swoje ludzkie plany: założenie rodziny, liczne potomstwo, dobre warunki, aby utrzymać rodzinę. Ale – jak czytamy na kartach Ewangelii –

„wpierw nim zamieszkali razem, [Maryja] znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego” (Mt 1,18).

Odtąd Józef przyjął wezwanie, aby żyć tak jak Maryja – w czystości. Nie ma ojca i męża o czystszym sercu od św. Józefa. Czystość dotyczy nie tylko sfery cielesnej, ale również czystości intencji. Dlatego odtąd dane mu było oglądać Boga do końca życia, albowiem

„Kto widzi mnie, widzi i Ojca” (J 14,9)

oraz „Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu” (J 10,38).

Osiągnąć królestwo niebieskie

Kolejne błogosławieństwo, jeśli mężnie staramy się bronić Prawdy w trudach i prześladowaniach, upewnia nas, że mamy prawo do posiadania królestwa Bożego:

„Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie” (Mt 5,10).

Również św. Józef kroczył tą drogą. W Ewangelii św. Mateusza mamy opis jeszcze jednego wydarzenia, które stało się wyzwaniem dla Józefa: musi on ratować rodzinę, uciekając za granicę, do Egiptu, albowiem Syn Boży od początku swojego życia na ziemi był prześladowany, a z Nim Jego Rodzina.

W ten sposób Jezus, Maryja i Józef doświadczają losu uchodźców. Zostawiają wszystko, co po ludzku stanowiło ich zabezpieczenie, wyruszają zaś, by uchronić to, co najcenniejsze – życie.

Kiedyś, po sześciu latach życia rodzinnego w Polsce, z powodu zdrowotnych i życiowych trudności musieliśmy zostawić wszystko i przeprowadzić się do Katalonii. Po drodze zatrzymaliśmy się w Taizé. Opatrzność sprawiła, że w sobotę mogliśmy uczestniczyć w modlitwie wieczornej prowadzonej przez brata Rogera.

Nasz starszy syn Michał – wówczas pięcioletni chłopak – uczestniczył w niej jako ministrant. Po modlitwie brat Roger poprosił Michała, aby zaprowadził go do nas. Zapytał nas, kim jesteśmy, i kiedy powiedzieliśmy mu o swojej niełatwej sytuacji, wziął nas do bocznej kaplicy i powiedział:

– Właśnie w tym tygodniu dostaliśmy tę piękną ikonę Świętej Rodziny udającej się do Egiptu. I podobnie wy – tak jak św. Józef, Maryja i Jezus – wędrujecie za nimi w nieznane, ale z tą ufnością, że dobry Bóg przygotował dla was wszystko to, co będzie potrzebne dla waszej rodziny. Naśladujcie ich! Wędrując za nimi, pielgrzymujecie do królestwa niebieskiego!

W swoim życiu ustawicznie otrzymujemy zaproszenie, aby wziąć w posiadanie królestwo niebieskie. Święty Augustyn wyjaśnia, że nasze serce podzielone jest między dwa królestwa, które wzajemnie się zwalczają. Jedno nazywa „civitas Dei” (królestwo Boże), drugie „civitas terrena” (królestwo ziemskie).

Na tronie królestwa Bożego zasiada Chrystus. Natomiast na tronie królestwa ziemskiego zasiada nasze ja. Dążyć do świętości to pozwolić Chrystusowi i Jego królestwu wzrastać w nas kosztem własnego ja.

Zwalczanie własnego egoizmu i kurczenie się naszego królestwa jest procesem przykrym dla ludzkiej natury, ale na drodze do świętości koniecznym. Fakt zakładania własnej rodziny otwiera nowe możliwości służenia innym, zaprasza do zapominania o sobie, do szukania dobra żony, męża i dzieci.

Wielką pomocą w tym procesie jest obecność dzieci. Troska o nie skłania do wyrzeczeń i myślenia o innych – rodzice w naturalny sposób przechodzą od postawy biorcy do postawy dawcy. Troska ta daje wewnętrzną wolność wobec własnych potrzeb i pragnień, a ukierunkowuje na dawanie siebie.

Z chwilą pojawienia się dziecka ujawniają się w życiu matki i ojca pokłady miłości, troski i ofiary. I nawet gdy trzeba ponieść wiele wyrzeczeń, nie rodzi to żalu czy pretensji, ale radość i satysfakcję. Szczęście dziecka jest bowiem priorytetem. Macierzyństwo i ojcostwo przeżywane jest jako prawdziwa twórczość, jako współuczestnictwo w Bożym dziele.

Wartość wydarzeń trudnych

Bóg prowadzi nas do siebie, udzielając nam tzw. łask pociągających oraz oczyszczających. Jeden i drugi rodzaj łask jest konieczny dla naszego uświęcenia. Łaski te docierają do nas poprzez rozmaite wydarzenia.

Łaski pociągające otrzymujemy w wydarzeniach pomyślnych, a oczyszczające – w wydarzeniach niepomyślnych. Gdyby w naszym życiu były tylko wydarzenia pomyślne, nie uświęcilibyśmy się w czasie ziemskiego życia.

Popatrzmy na Świętego Józefa jako na ubogiego w duchu, który kroczy ciemną drogą – często nie rozumiejąc tego, co Bóg czyni w jego życiu – ale przyjmuje wszystko w postawie wdzięczności i skruchy. W ten sposób otwiera się on na Bożą pociechę, albowiem

„Błogosławieni, którzy płaczą, albowiem oni będą pocieszeni” (Mt 5,4).

Droga do świętości, jak nas uczą ojcowie Kościoła – Święta Teresa od Jezusa i Święty Jan od Krzyża – prowadzi nas przez noc zmysłów i noc ducha, gdzie będziemy poddawani oczyszczeniu.

Ostatnie spotkanie ze Świętym Józefem na kartach Ewangelii to historia o zaginięciu 12-letniego Jezusa podczas pielgrzymki do Jerozolimy. Po raz kolejny Maryja i Józef zostali zaskoczeni:

„Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”.

Komentując to wydarzenie, Święty Łukasz stwierdza:

„Oni jednak nie zrozumieli tego, co im powiedział” (por. Łk 2,41-50).

Ten czas szukania Jezusa musiał być dla Maryi i Józefa niezwykle trudny. Pomimo iż nie rozumieli słów Syna, to jednak je przyjęli. Podobnie też w małżeństwach współczesnych ludzi przeplatają się wydarzenia radosne i bolesne.

Oczyszczenia na drodze do świętości często mają miejsce w sytuacjach krytycznych. Dlatego ważną rzeczą jest odkrycie wartości i znaczenia wydarzeń trudnych, związanych z cierpieniem i krzyżem. To one właśnie potrafią skutecznie rozprawić się z królestwem naszego ja, niosąc łaskę oczyszczającą, jakiej potrzebujemy, aby odzyskać utraconą wolność i piękno.

Naszym zadaniem jest przyjęcie łaski, ponieważ tylko w warunkach pełnej akceptacji może być ona skuteczna, tak jak to było w życiu Świętego Józefa.

Być miłosiernym

Świętość małżonków powinna owocować i rozlewać się na innych. Owoce jej bywają czasem ukryte. Nie szukajmy ich, gdyż może to być ze szkodą dla naszego wzrastania w pokorze.

Lepiej jest po prostu dziękować i wielbić Boga za pokój w sercu, za radość, za wiele przejawów miłosierdzia Bożego w swoim życiu, ustawicznie ofiarowywać swoje życie Bogu, jakiekolwiek by ono było – z dobrymi, ale również i ze złymi owocami.

Najpiękniejszym potwierdzeniem owocności małżeństwa jest rozlewanie się Bożego miłosierdzia w życiu dzieci i innych członków rodziny. Kiedy to z wielkim zadziwieniem odkrywamy, dziękujemy Bogu za Jego dobro. I wtedy to, jako rodzice, doświadczamy kolejnego błogosławieństwa:

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” (Mt 5,7).

Troska i starania o to, ażeby w rodzinie szukać dobra drugiej osoby, są niczym innym, jak czynieniem miłosierdzia. Na efekty czasem trzeba długo czekać, a nieraz pojawia się pokusa narzekania zgodnie z porzekadłem:

„małe dzieci – mały kłopot, duże dzieci – duży kłopot”.

Dla Świętego Józefa obcowanie pod jednym dachem z Synem Bożym i Maryją musiało być oceanem pełnym przejawów Bożego miłosierdzia. W końcu zaś umierał on całkowicie zjednoczony z Bogiem, mając blisko siebie Jezusa i Maryję. Dlatego też Święty Józef jest patronem dobrej śmierci.

Stał się on godzien wszystkich obietnic Bożych błogosławieństw, a na końcu drogi dane mu już było oglądać Boga oraz otrzymać wielką nagrodę w niebie – nagrodę za święte i wypełnione ofiarną miłością życie.

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Modlitwnik dla małżonków i rodziców	s. Maria KwiekDuchowa Pedagogia Miłości. ks. Jan KochelWybierz więc życie