Uzdrowienie w godzinie miłosierdzia Bożego

Jesienią pewnej niedzieli, kiedy już wszystkiego miałam dosyć, uklękłam, by odmówić koronkę. Płacząc, powiedziałam Jezusowi: „Panie, pomóż mi, bo jeśli nie Ty, to kto mi ma pomóc?!”

W lipcu 2014 r. przeszłam operację urologiczną. Idąc na zabieg, sprawy zdrowotne poleciłam św. Ricie – patronce spraw trudnych.

Zabieg przeszłam dobrze. Po pięciu dniach pojawiły się jednak komplikacje, tzn. w miejscu usunięcia guza pojawił się obrzęk, którego należało się pozbyć.

Była niedziela. Znalazłam się w szpitalnej izbie przyjęć. Lekarz dyżurny stwierdził, że nic się nie dzieje, ale proponuje, abym w poniedziałek stawiła się u lekarza, który wykonał zabieg.

Następnego dnia z bijącym sercem poszłam do szpitala. Na miejscu, bez znieczulenia, wycięto mi obrzęk (bardzo bolało) i z cewnikiem skierowano do domu. Po trzech dniach usunięto mi cewnik i przekonano, że teraz wszystko jest w porządku.

Kazano mi być cierpliwą, gdyż leczenie pooperacyjne i dochodzenie do sprawności trwa 2-3 miesiące. Okres rehabilitacji przypadł na czas wakacji. Wypoczynek jednak się kończył, a ja nie wracałam do zdrowia.

Modliłam się o uzdrowienie na różańcu. W końcu wybrałam się do prywatnej kliniki urologicznej, chcąc się dowiedzieć, jaki jest stan mojego zdrowia.

Lekarz z owej kliniki stwierdził, że ogólnie wszystko jest w porządku, ale dobrze by było poddać się kolejnej ingerencji chirurgicznej. Przyznał jednak, że zabieg ten nie daje pełnej gwarancji wyzdrowienia.

Na ponowną operację się nie spieszyłam. Pogodziłam się z problemem, ale cały czas modliłam się na różańcu z TV Trwam. Kiedy tylko byłam w domu, klękałam o godz. 15 do Koronki do miłosierdzia Bożego. Modliłam się z całą ufnością.

Jesienią, pewnej niedzieli, kiedy już wszystkiego miałam dosyć, uklękłam, by odmówić koronkę. Płacząc, powiedziałam Jezusowi:

„Panie, pomóż mi, bo jeśli nie Ty, to kto mi ma pomóc?!”.

I w tym momencie odczułam ciepło, które spłynęło na mnie od stóp do głowy. Poczułam się lekka. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech i radość. Wiedziałam, że jestem uzdrowiona! Dziękowałam Panu, że wejrzał na mnie i zabrał moje brzemię.

O uzdrowieniu mówiłam najbliższym i zachęcałam innych, aby modlili się Koronką do Bożego miłosierdzia, bo wiele mogą zyskać. To uzdrowienie pomogło mi pogłębić wiarę. Już nie posługuję się powiedzeniem: „nie ma cudów”. Obecnie często korzystam z sakramentu pokuty, z Eucharystii i więcej się modlę.

Gienia

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Antidotum na śmierć. M. Piotrowski.W strumieniach miłosierdziaCuda Miłosierdzia Bożego