Wierzę mocno w Jezusa Chrystusa

Dwa i pół miliona młodych ludzi ze 159 krajów świata przyjechało do Rzymu, aby od 15 do 20 sierpnia, u grobów apostołów, świętować razem z Ojcem Świętym Wielki Jubileusz Roku 2000. Ojciec Święty dokonał uroczystego rozpoczęcia Światowych Dni Młodzieży 15 sierpnia. Najpierw na placu św. Jana na Lateranie wobec młodzieży włoskiej, a później na placu św. Piotra, gdzie zgromadziła się młodzież z całego świata.

  1. „Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” – mówił Jan Paweł II na Lateranie.

„Otwórzcie swoje serca, swoje życie, swoje wątpliwości, swoje trudności, swoje radości i swoje uczucia na Jego zbawczą moc i pozwólcie Mu wejść do Waszych serc. Nie lękajcie się! Chrystus wie, co jest w człowieku. On jeden. Tak, pozwólcie, by Chrystus królował w Waszym młodym życiu, służcie Mu z miłością. Służyć Chrystusowi – to wolność!”. Młodzież odpowiedziała eksplozją radości wśród oklasków i śpiewów.

Po przyjeździe na plac św. Piotra Ojciec Święty pytał się wzruszonej i uważnie słuchającej młodzieży: „Kogo przyszliście tutaj szukać? Odpowiedź może być tylko jedna: Przyszliście szukać Jezusa Chrystusa. Jezusa Chrystusa, który jednak jako pierwszy przychodzi szukać Was. Celebracja Jubileuszu nie oznacza przecież niczego innego, jak celebrację i spotkanie Jezusa Chrystusa – Słowa, które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”.

Analizując słowa z Prologu Ewangelii wg św. Jana: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga”, Jan Paweł II przypomniał, że Jezus Chrystus-Słowo, jako prawdziwy Bóg, dla nas i dla naszego zbawienia stał się prawdziwym człowiekiem, rodząc się z Maryi Dziewicy.

„Sercem Janowego Prologu – mówił Ojciec Święty – jest wieść o tym, że »Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas«. Nieco wcześniej Ewangelista stwierdził: »Przyszło do swojej własności, ale swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi«. Moi Drodzy, czy Wy jesteście wśród tych, którzy przyjęli Chrystusa? Wasza obecność tutaj już jest odpowiedzią. Przybyliście do Rzymu na ten Jubileusz dwóch tysięcy lat od narodzin Chrystusa, aby przyjąć do serc moc życia, która jest w Nim. (…) Trzeba, aby wzrastała i umacniała się wasza wiara w Chrystusa.

Tej wierze pragnę dać świadectwo wobec Was, młodzi Przyjaciele, na grobie apostoła Piotra, którego z woli Bożej jestem następcą jako biskup Rzymu. Dziś ja, jako pierwszy, pragnę powiedzieć Wam, że wierzę mocno w Jezusa Chrystusa, naszego Pana. Tak, wierzę, i powtarzam, jak swoje własne, słowa apostoła Pawła: »Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie«.

Pamiętam, że od dzieciństwa w mojej rodzinie nauczyłem się modlić i ufać Bogu. Pamiętam środowisko mojej parafii pod wezwaniem świętego Stanisława Kostki na Dębnikach w Krakowie. Prowadzili ją księża salezjanie, od których otrzymałem zasadniczą formację do życia chrześcijańskiego. Nie mogę też zapomnieć doświadczenia wojny i lat pracy w fabryce.

Moje powołanie kapłańskie dojrzało ostatecznie w okresie drugiej wojny światowej, w czasie okupowania Polski. Tragedia wojenna nadała procesowi dojrzewania mojego życiowego wyboru szczególny koloryt. W tym kontekście objawiała się we mnie coraz jaśniejsza światłość: Bóg chce, abym został kapłanem! Przypominam sobie ze wzruszeniem chwilę, gdy rankiem 1 listopada 1946 roku otrzymałem święcenia kapłańskie.

Dalszym ciągiem mojego credo jest moja obecna posługa Kościołowi. Kiedy 16 października 1978 roku po wyborze na Stolicę Piotrową zapytano mnie: »Czy przyjmujesz?«, odpowiedziałem: »W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła – świadom wielkich trudności – przyjmuję«. Od tego czasu staram się spełniać swoje zadanie, czerpiąc codziennie światło i moc z wiary, która mnie wiąże z Chrystusem.

Moja wiara, tak jak wiara Piotra i wiara każdego z Was, nie jest tylko moim dziełem, przyjęciem przeze mnie prawdy Chrystusa i Kościoła. Jest ona w sposób istotny i przede wszystkim dziełem Ducha Świętego, darem Jego łaski. Pan daje mnie, tak jak daje Wam, swojego Ducha, abyśmy mogli powiedzieć: »Wierzę«. Posługuje się następnie nami, abyśmy dawali Mu świadectwo w każdym zakątku ziemi.

Drodzy Przyjaciele! Dlaczego na początku waszego Jubileuszu pragnąłem dać Wam to osobiste świadectwo? Uczyniłem to, aby wyjaśnić, że droga wiary przechodzi przez to wszystko, co przeżywamy. Bóg działa w konkretnych i osobistych wydarzeniach życiowych każdego z nas. Poprzez nie, nieraz sposobami naprawdę tajemniczymi, przedstawia się nam Słowo, które »stało się ciałem«, które zamieszkało wśród nas.

Drodzy Chłopcy i Dziewczęta! Nie pozwólcie, aby czas, który daje wam Pan, minął tak, jakby wszystko było przypadkiem. Święty Jan powiedział nam, że wszystko stało się w Chrystusie. Wierzcie zatem mocno w Niego. On kieruje historią jednostek, jak i całej ludzkości. Niewątpliwie Chrystus respektuje naszą wolność, ale we wszystkich radosnych czy bolesnych wydarzeniach życia nie przestaje zwracać się do nas, byśmy wierzyli w Niego, w Jego Słowo, w rzeczywistość Kościoła, w życie wieczne!

Nie sądźcie zatem nigdy, że jesteście w Jego oczach ludźmi nieznanymi, jakby liczbami z anonimowego tłumu. Każdy z Was jest cenny dla Chrystusa, jest Mu znany osobiście, jest przez Niego umiłowany, nawet gdy nie zdaje sobie z tego sprawy.

Drodzy Przyjaciele, skierowani z całym zapałem swojej młodości ku trzeciemu tysiącleciu, (…) pozwólcie, by Duch Święty Was kształtował. Doświadczajcie modlitwy, pozwalając Duchowi mówić do Waszych serc. Modlić się znaczy dać trochę swojego czasu Chrystusowi, zawierzyć Mu, pozostawać w milczącym słuchaniu Jego Słowa, pozwalać mu odbić się echem w sercu”.

Młodzież w głębokim skupieniu słuchała słów Ojca Świętego; wielu było wzruszonych do łez. Spotkanie modlitewne na placu św. Piotra zakończyło się późnym wieczorem. Przez trzy następne dni odbywały się wielkie rekolekcje: konferencje dla poszczególnych grup językowych, nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu w kilkudziesięciu kościołach Rzymu, spotkania modlitewne.

Popołudniami i wieczorami odbywały się różnorodne występy teatralne oraz koncerty, między innymi 50 koncertów muzyki rockowej inspirowanej Ewangelią. W sumie było około 300 propozycji kulturalnych.

Natomiast przez trzy dni w Circo Massimo, dawnym cyrku rzymskim, miejscu męczeństwa pierwszych chrześcijan, setki tysięcy młodych ludzi celebrowało Święto Przebaczenia. Najpierw brali udział w katechezie, następnie przeszli przez Drzwi Święte w Bazylice św. Piotra, a jeszcze potem kończyli swą jubileuszową pielgrzymkę spowiedzią.

Na środku Circo Massimo ustawiono Krzyż Roku Świętego; w głębi było podium, gdzie kilka razy dziennie sprawowano Eucharystię. Natomiast wzdłuż ulicy między Circo Massimo a Palatynem, gdzie kiedyś mieszkali rzymscy cesarze, pod białymi namiotami ustawione były konfesjonały, w których dwa tysiące spowiedników udzielało sakramentu pojednania. Spowiedzi trwały od wczesnych godzin rannych do północy. Spowiedź odbywała się również w około 300 kościołach Rzymu. Młodzi masowo się spowiadali, a Jezus, odpuszczając wszystkie grzechy, dawał im pokój, entuzjazm i radość życia.

W piątek wieczorem przeszło dwa miliony młodzieży uczestniczyło w 31 drogach krzyżowych w różnych miejscach Rzymu. Centralna droga krzyżowa prowadziła pod Koloseum. W sposób szczególny modlono się za prześladowanych i męczenników za wiarę w XX wieku.

Kulminacyjny moment Światowych Dni Młodzieży rozpoczął się czuwaniem modlitewnym 19 sierpnia na Tor Vergata. Dwa i pół miliona młodych ludzi od godz. 11 do 18 uczestniczyło w ostatnim spotkaniu „Incontragiovani”, które wypełniły występy różnych zespołów, muzyka oraz świadectwa. Przyjazd Ojca Świętego wywołał eksplozję radości.

Później młodzież, w skupieniu modlitewnym i radosnym śpiewem, składała dziękczynienie Bogu za dar Wcielenia Jego Syna poprzez zgodę Maryi. Papież wręczył każdemu uczestnikowi spotkania egzemplarz Ewangelii według św. Marka i zaprosił do wyznania wiary. Zapaliło się 2,5 miliona glinianych lamp, takich samych, jakich używali pierwsi chrześcijanie w katakumbach. W wielkim skupieniu zgromadzona młodzież wysłuchała słów Ojca Świętego o „laboratorium wiary”.

  1. Laboratorium wiary

„»Za kogo Mnie uważacie?« (Mt 16, 15). (…) Jezus zadaje to pytanie swoim uczniom pod Cezareą Filipową. Szymon Piotr odpowiada: »Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego« (Mt 16, 16). To wydarzenie spod Cezarei Filipowej wprowadza nas niejako do »laboratorium wiary«. Odsłania tajemnicę początku i dojrzewania wiary. Najpierw jest łaska objawienia: wewnętrzne, niewyrażalne oddawanie się Boga człowiekowi. Za nią idzie wezwanie do udzielenia odpowiedzi. W końcu jest odpowiedź człowieka – odpowiedź, która odtąd będzie musiała nadawać sens i kształt całemu jego życiu.

Oto, czym jest wiara! Jest odpowiedzią człowieka rozumnego i wolnego na słowo Boga żywego. Pytania, które zadaje Chrystus, odpowiedzi, jakich udzielają apostołowie, a na końcu Szymon Piotr, stanowią poniekąd sprawdzian dojrzałości wiary tych, którzy są najbliżsi Chrystusowi (…).

Należałoby przywołać inne jeszcze wydarzenie, podczas którego Chrystus, już zmartwychwstały, sprawdził dojrzałość wiary swoich apostołów. Chodzi o spotkanie z Tomaszem Apostołem. Był on jedynym nieobecnym, wówczas kiedy po Zmartwychwstaniu Chrystus po raz pierwszy przyszedł do Wieczernika. Kiedy inni uczniowie powiedzieli mu, że widzieli Pana, nie chciał im wierzyć. Powiedział: »Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę« (J 20, 25).

Po ośmiu dniach uczniowie znowu byli razem, a Tomasz z nimi. Jezus przyszedł przez zamknięte drzwi, pozdrowił apostołów słowami: »Pokój wam!« (J 20, 26), a zaraz potem zwrócił się do Tomasza: »Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż ją do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!« (J 20, 27). A wówczas Tomasz odpowiedział: »Pan mój i Bóg mój!« (J 20, 28).

(…) To, co się tam wydarzyło z Tomaszem, sięga poniekąd dalej, poza to, co stało się pod Cezareą Filipową. W Wieczerniku stajemy wobec bardziej radykalnej dialektyki wiary i niedowierzania, a równocześnie wobec jeszcze głębszego wyznania prawdy o Chrystusie. Jakże trudno było uwierzyć, że żyje Ten, którego przed trzema dniami złożyli w grobie.

Boski Nauczyciel wielokrotnie zapowiadał, że powstanie z martwych, i wiele razy dał dowody, że jest Panem życia. A jednak doświadczenie Jego śmierci było tak mocne, że wszyscy potrzebowali bezpośredniego spotkania z Nim, aby uwierzyć w Jego Zmartwychwstanie: apostołowie w Wieczerniku, uczniowie w drodze do Emaus, pobożne niewiasty przy grobie…

Potrzebował go także Tomasz. Kiedy jednak jego niedowierzanie spotkało się z bezpośrednim doświadczeniem obecności Chrystusa, wątpiący apostoł wypowiedział słowa, w których wyraża się najgłębszą prawdę o istocie przeżywania wiary: Jeżeli tak jest, jeżeli Ty naprawdę żyjesz, choć zostałeś zabity, znaczy to, że Ty jesteś »moim Panem i moim Bogiem«.

Przez ten fakt związany z Tomaszem »laboratorium wiary« wzbogaciło się o nowy element. Objawienie Boże, pytanie Chrystusa i odpowiedź człowieka zostały uzupełnione o osobiste spotkanie ucznia z żyjącym Chrystusem – ze Zmartwychwstałym. To spotkanie stało się początkiem nowej relacji między człowiekiem a Chrystusem – relacji, w której człowiek egzystencjalnie uznaje, że Chrystus jest Panem i Bogiem; nie tylko Panem i Bogiem świata i ludzkości, ale Panem i Bogiem tego mojego konkretnego ludzkiego istnienia (…).

Każdy z Was może odnaleźć w sobie samym dialektykę pytań i odpowiedzi, jaką wskazaliśmy wyżej. Każdy może przeżywać trudności i doświadczyć też pokusy niedowierzania. Równocześnie jednak może też doświadczyć stopniowego dojrzewania w świadomości i w przekonaniu co do swojej wiary. Wciąż bowiem w tym przedziwnym laboratorium ludzkiego ducha – czyli właśnie w laboratorium wiary – spotykają się ze sobą Bóg i człowiek.

Wciąż Chrystus zmartwychwstały wchodzi do Wieczernika naszego życia i pozwala każdemu doświadczyć swojej obecności oraz wyznać: Ty, o Chryste, »jesteś moim Panem i moim Bogiem« (…).

Każdy człowiek ma w sobie coś z apostoła Tomasza. Niedowierza i stawia zasadnicze pytania: Czy to prawda, że Bóg istnieje? Czy to prawda, że świat został przez Niego stworzony? Czy to prawda, że Syn Boży stał się Człowiekiem, umarł i zmartwychwstał?

Odpowiedź przychodzi wraz z doświadczeniem Jego obecności. Trzeba otworzyć oczy i serce na światło Ducha Świętego. Wtedy przemówią do każdego otwarte rany Chrystusa zmartwychwstałego: »Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś. Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli« (J 20, 29).

Drodzy Przyjaciele! Dziś również wierzyć w Jezusa, iść za Jezusem śladami Piotra, Tomasza, pierwszych apostołów i świadków, wymaga zajęcia stanowiska po Jego stronie i nierzadko niemal nowego męczeństwa: męczeństwa tego, kto – dziś tak jak wczoraj – wezwany jest do pójścia pod prąd, by kroczyć za Boskim Nauczycielem, by «towarzyszyć Barankowi, dokądkolwiek idzie» (por. Ap 14, 4). Nie przypadkiem, droga młodzieży, pragnąłem, aby w czasie Roku Świętego zostali przypomniani przy Koloseum świadkowie wiary dwudziestego wieku.

Może od was nie będzie się wymagać przelania krwi, ale wierności Chrystusowi z pewnością tak! Wierności, której trzeba dochować każdego dnia; mam na myśli narzeczonych i trudności, jaką sprawia w dzisiejszym świecie życie w czystości w oczekiwaniu na małżeństwo.

Mam na myśli młodych małżonków i próby, na jakie jest narażone ich przyrzeczenie wzajemnej wierności. Mam na myśli relacje między przyjaciółmi i pokusę nielojalności, jaka wkraść się może między nich.

Mam także na myśli tych, którzy podjęli drogę szczególnej konsekracji, i wysiłek, jakiego nieraz wymaga wytrwałość w oddaniu się Bogu i braciom. Myślę też o tych, którzy chcą przeżywać relacje solidarności i miłości w świecie, w którym – jak się wydaje – ma wartość jedynie logika korzyści i interesu osobistego czy grupowego.

Mam również na myśli tych, którzy działają na rzecz pokoju, a widzą, jak w różnych częściach świata rodzą się i rozwijają nowe ogniska wojny; myślę o tych, którzy działają na rzecz wolności człowieka, a widzą, że jest on jeszcze niewolnikiem siebie samego i innych; mam na myśli tych, którzy walczą, aby kochano i szanowano ludzkie życie, a muszą być świadkami częstych zamachów na nie i na należny mu respekt.

Droga Młodzieży! Czy trudno jest wierzyć w takim świecie? Czy trudno jest wierzyć w roku dwutysięcznym? Tak! Jest trudno. Nie należy tego ukrywać. Jest to trudne, ale z pomocą łaski jest to możliwe, tak jak Jezus wyjaśnił Piotrowi: »Ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie« (Mt 16, 17).

Tego wieczoru przekażę Wam Ewangelię. Jest to dar, który Papież zostawia Wam tej niezapomnianej nocy. Słowo zawarte w Ewangelii jest słowem Jezusa. Jeśli będziecie słuchać go w milczeniu, w modlitwie, korzystając z mądrej rady Waszych księży i wychowawców, pomocnej w zrozumieniu zastosowaniu tego słowa do Waszego życia – wtedy spotkacie się z Chrystusem i pójdziecie za Nim, angażując dzień po dniu swoje życie dla Niego!

W rzeczywistości, kiedy marzycie o szczęściu, szukacie właśnie Jezusa. To On na Was czeka, gdy nic z tego, co znajdujecie, nie zadowala was. To On jest pięknem, które tak Was pociąga. To On wzbudza w Was pragnienie radykalności, które nie pozwala Wam iść na kompromisy. To On pobudza Was do zrzucania masek, które czynią życie fałszywym. To On budzi w sercach decyzje najbardziej autentyczne, które inni chcieliby przytłumić.

To Jezus wzbudza w Was pragnienie, byście uczynili ze swojego życia coś wielkiego. Budzi w Was wolę pójścia za ideałem. Skłania do tego, byście nie dali się pochłonąć przeciętności. Wzbudza odwagę pokornego i wytrwałego zaangażowania, by ulepszać samych siebie i społeczeństwo, czyniąc je bardziej ludzkim i braterskim.

Drodzy Młodzi! W tych szlachetnych zadaniach nie jesteście sami. Są z wami Wasze rodziny, są wasze wspólnoty, są wasi księża i wychowawcy, jest tylu z was, którzy w ukryciu nie przestają kochać Chrystusa i w Niego wierzyć. W walce z grzechem nie jesteście sami: wielu takich jak Wy walczy i dzięki łasce Bożej zwycięża!”.

Przesłanie Ojca Świętego zostało przyjęte w wielkim skupieniu, przerywanym żywiołowym aplauzem i śpiewami. Atmosfera wielkiego święta trwała do późnej nocy. Tor Vergata powoli zamieniała się w największą sypialnię świata. Dwa i pół miliona młodych ludzi układało się do snu pod rozgwieżdżonym niebem w oczekiwaniu na największe wydarzenie – Mszę św. kończącą obchody Światowych Dni Młodzieży.

Podczas niedzielnej homilii Ojciec Święty na nowo uświadomił zebranej młodzieży, że najpełniejsze spotkanie ze zmartwychwstałym Jezusem dokonuje się w Eucharystii.

  1. Postawcie Eucharystię w centrum swojego życia

„Doszliśmy do punktu kulminacyjnego Światowego Dnia Młodzieży” – mówił Ojciec Święty. „Słyszeliśmy w Ewangelii fragment mowy, którą wygłosił On w synagodze w Kafarnaum po cudzie rozmnożenia chlebów. Objawia się On tam jako prawdziwy chleb życia – chleb, który zstąpił z nieba, aby dać życie światu (por. J 6, 51).

Jest to mowa, której słuchacze nie rozumieją. Perspektywa, w której się obracają, jest zbyt materialna, by mogli osiągnąć prawdziwe zrozumienie Chrystusa. Rozumują oni według ciała, które »na nic się nie przyda« (J 6, 63). Jezus natomiast otwiera myśl na bezgraniczne horyzonty ducha: »Słowa, które Ja wam powiedziałem – podkreśla z naciskiem – są duchem i życiem«.

Słuchacze jednak są oporni: »Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?« (J 6, 60). Uważają się oni za ludzi kierujących się zdrowym rozsądkiem, stąpających po ziemi. Dlatego potrząsają głowami i mrucząc pod nosem, odchodzą jeden po drugim. Tłumy, jakie były na początku, stopniowo maleją. W końcu pozostaje tylko maleńka grupka najwierniejszych uczniów. Gdy jednak chodzi o chleb życia, Jezus nie jest skłonny do ustępstw. Gotowy jest raczej narazić się na rozstanie nawet z najbliższymi: »Czyż i wy chcecie odejść?« (J 6, 67).

»Czyż i wy?«. Chrystusowe pytanie przekracza wieki i dociera aż do nas, domaga się od nas osobistej odpowiedzi i pobudza do decyzji. Jaka jest nasza odpowiedź? Droga Młodzieży! Jeśli jesteśmy tutaj dzisiaj, to dlatego, że utożsamiamy się ze stwierdzeniem apostoła Piotra: »Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego« (J 6, 68).

Wokół Was rozbrzmiewa wiele słów, jednak tylko Chrystus ma słowa, które nie ulegają wytarciu z biegiem czasu, ale pozostają na wieki. Okres, który przeżywacie, narzuca wam pewne rozstrzygające wybory: specjalizację w studiach, ukierunkowanie w pracy, samozaangażowanie w społeczeństwie i w Kościele.

Ważne jest, byście zdali sobie sprawę, że – wśród tak licznych pytań, jakie przed wami stają – rozstrzygające pytania nie dotyczą tego »co«. Zasadnicze pytanie dotyczy tego »kto«: do »kogo« się udać, za »kim« pójść, »komu« zawierzyć swoje życie.

Myślicie o swoim wyborze w sferze uczuć i – jak sądzę – przyznacie, że tym, co naprawdę liczy się w życiu, jest osoba, z którą decydujemy się je dzielić. Uważajcie jednak! Każda osoba ludzka jest nieuchronnie ograniczona: nawet w najbardziej udanym małżeństwie trzeba liczyć się z pewnymi rozczarowaniami.

A więc, Drodzy Przyjaciele: czyż nie potwierdza to tego, co słyszeliśmy od apostoła Piotra? Każda istota ludzka prędzej czy później będzie musiała zawołać wraz z nim: »Do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego«.

Tylko Jezus z Nazaretu, Syn Boży i Syn Maryi, przedwieczne Słowo Ojca, zrodzone przed dwoma tysiącami lat w Betlejem Judzkim, jest w stanie zaspokoić najgłębsze pragnienia ludzkiego serca.

W pytaniu Piotra: »Do kogóż pójdziemy?« zawiera się już odpowiedź dotycząca drogi, jaką należy iść. Jest to droga, która prowadzi do Chrystusa. A do boskiego Nauczyciela dotrzeć można osobiście. Jest bowiem obecny na ołtarzu w rzeczywistości swojego Ciała i swojej Krwi. W Ofierze Eucharystycznej możemy zetknąć się, w sposób tajemniczy, ale rzeczywisty, z Jego osobą, czerpiąc z niewyczerpanego źródła Jego życia jako Tego, który zmartwychwstał.

Taka, Drodzy Przyjaciele, jest ta zadziwiająca prawda: Słowo, które stało się ciałem dwa tysiące lat temu, obecne jest dzisiaj w Eucharystii. Dlatego rok Wielkiego Jubileuszu, w którym obchodzimy tajemnicę Wcielenia, musiał być również rokiem »głęboko eucharystycznym« (por. Tertio millennio adveniente, 55).

Eucharystia jest sakramentem obecności Chrystusa, który daje nam siebie, bo nas kocha. Kocha On każdego z nas w sposób osobisty i jedyny w konkretnym życiu, każdego dnia: w rodzinie, wśród przyjaciół, na studiach i w pracy, w wypoczynku i rozrywce.

Kocha nas, kiedy napełnia świeżością dni naszej egzystencji, i także wówczas, gdy w godzinie cierpienia dopuszcza, by przyszedł na nas czas próby. Również bowiem przez najcięższe doświadczenia daje nam słyszeć swój głos.

Tak, Drodzy Przyjaciele! Chrystus nas kocha, i to kocha nas zawsze! Kocha nas także wtedy, kiedy Go zawodzimy, kiedy nie odpowiadamy na Jego oczekiwania względem nas. Nigdy nie zamyka przed nami ramion swojego miłosierdzia. Jakżeż moglibyśmy nie być wdzięczni temu Bogu, który nas odkupił, posuwając się aż do szaleństwa krzyża? Temu Bogu, który stanął po naszej stronie i pozostał tu aż do końca?

Sprawować Eucharystię, „spożywając Jego ciało i pijąc Jego krew”, znaczy przyjąć logikę krzyża i służby. Znaczy zatem dawać świadectwo własnej gotowości do poświęcania się dla drugich, tak jak On to czynił.

Tego świadectwa ogromnie potrzebuje nasze społeczeństwo, bardziej niż kiedykolwiek potrzebują go młodzi, nieraz kuszeni mirażami życia łatwego i wygodnego, narkotyków i hedonizmu, aby znaleźć się potem w odmętach rozpaczy, nonsensu, przemocy.

Pilnie trzeba zmienić drogę, zwracając się w kierunku Chrystusa, czyli również w kierunku sprawiedliwości, solidarności, zaangażowania na rzecz społeczeństwa i przyszłości godnej człowieka.

To jest nasza Eucharystia, to jest nasza odpowiedź, jakiej Chrystus od nas oczekuje, jakiej oczekuje od Was, Młodzi, na zakończenie tego Waszego Jubileuszu. Jezus nie kocha połowicznie i nie waha się zadać nam ponaglającego pytania: »Czyż i wy chcecie odejść?«. Wraz z Piotrem wobec Chrystusa, Chleba życia, również my pragniemy dzisiaj powtórzyć: »Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego«.

Moi Drodzy! Powracając do Waszych rodzinnych ziem, postawcie Eucharystię w centrum swojego życia osobistego i wspólnotowego. Kochajcie ją, adorujcie ją, sprawujcie ją przede wszystkim w niedzielę, dzień Pański. Żyjcie Eucharystią, dając świadectwo miłości Boga do ludzi.

Powierzam Wam, Drodzy Przyjaciele, to, co jest największym darem Boga dla nas, pielgrzymów na drogach czasu, żywiących w sercu pragnienie wieczności. Oby w każdej wspólnocie mógł być zawsze kapłan, który sprawuje Eucharystię. Dlatego proszę Boga, aby rozkwitały wśród Was liczne i święte powołania do kapłaństwa. Kościół potrzebuje tych, którzy sprawować będą również dzisiaj z czystym sercem eucharystyczną Ofiarę. Kościół nie może być pozbawiony pełnej miłości, wyzwalającej obecności Jezusa żywego w Eucharystii!

Wy sami jesteście żarliwymi świadkami obecności Chrystusa na naszych ołtarzach. Niech Eucharystia kształtuje Wasze życie i życie rodzin, które założycie. Niech ona kieruje wszystkimi Waszymi wyborami życiowymi. Eucharystia – żywa i rzeczywista obecność miłości Boskiej Trójcy – niech Was natchnie ideałami solidarności i da Wam żyć w komunii z Waszymi braćmi, rozsianymi po wszystkich zakątkach globu.

Z uczestnictwa w Eucharystii niech wypłynie zwłaszcza nowy rozkwit powołań do życia zakonnego, który zapewni w Kościele obecność świeżych i wielkodusznych sił do wielkiego zadania nowej ewangelizacji.

Jeśli ktoś z Was, drodzy Chłopcy i Dziewczęta, odczuwa, że Pan go powołuje, by oddać się Mu całkowicie, kochając Go „sercem niepodzielonym” (por. 1 Kor 7, 34) – niech nie pozwoli się powstrzymać wątpliwościom czy obawom. Niech wypowie odważnie swoje „tak” bez zastrzeżeń, ufając Temu, który jest wierny we wszystkich swoich obietnicach. Czyż to nie On zapewnił, że kto wszystko opuścił dla Niego, otrzyma stokroć więcej już tutaj, a później życie wieczne? (por. Mk 10, 29-30).

(…) Powracając do domu, nie ulegajcie rozproszeniu. Potwierdzajcie i pogłębiajcie Waszą przynależność do wspólnoty chrześcijańskiej, w której skład wchodzicie. Z Rzymu, z Miasta Piotra i Pawła, Papież towarzyszy Wam z miłością i – parafrazując wyrażenie z listu świętej Katarzyny ze Sieny – mówi Wam: »Jeśli będziecie tym, czym macie być, zapalicie cały świat!«” (por. List 368).

Jan Paweł II

O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie!

1204-Pop-oratorium_Milosierdzie_Boze_Lumen_aw1310-Jezus_jest_wszystkim_550x781626-Zeszyty_historii_1-2_aw_550x781