Rodzina Zobacz

Zawierzyliśmy Świętej Rodzinie

Mar 09, 2020 Świadectwo

Trudne warunki i wszelkie przeciwności były jak cement zespalający naszą rodzinę z Jezusem, Maryją, ze Świętym Józefem i ze sobą nawzajem oraz przyczyniły się do powstania głębszych więzi duchowych pomiędzy nami.

Jesteśmy małżeństwem od 17 lat. Mamy siedmioro dzieci, czterech synów i trzy córki – w wieku od 2,5 roku do 16 lat. Sakrament małżeństwa przyjęliśmy, mając 20 i 21 lat.

Na początku nie potrafiliśmy zauważyć, że opiekuje się nami Bóg,  błogosławi nam, kocha nas i chce naszego szczęścia. Nasze wyobrażenie o szczęściu było zupełnie inne – było typowo ludzkie i przyziemne.

Staraliśmy się żyć jak rodzina katolicka, ale ograniczało się to zaledwie do niedzielnej Mszy Świętej, niezbyt częstej modlitwy wieczornej i wypełniania podstawowych obowiązków, jakie nakazuje Kościół. Myśleliśmy, że żyjemy z Bogiem, a żyliśmy obok Niego.

On, tak jak garncarz glinę, kształtował nasze życie rodzinne, chociaż myśmy Mu w tym przeszkadzali, realizując nie Jego, ale własną wolę. Skutkowało to brakiem jedności; często dochodziło do nieporozumień, dzieci traktowaliśmy przedmiotowo, a życie upływało nam w pogoni za dobrami materialnymi.

Brak prawdziwej miłości do siebie nawzajem owocował zakorzenieniem w nas egoistycznych postaw. Dodatkowo musieliśmy zmagać się z niezrozumieniem ze strony tej części otaczającej nas społeczności, w której dominował model rodziny z jednym dzieckiem lub bezdzietnej. Wpływało to bardzo niekorzystnie na naszą relację małżeńską i rodzinną.

Najbardziej bolesne i przygnębiające było niezrozumienie ze strony naszych bliskich, a w szczególności ich drwiny i uszczypliwe uwagi, mające wzbudzić w nas poczucie winy i uświadomić nam naszą ogromną nieodpowiedzialność.

Trwało to 12 lat, ale w końcu nadszedł dzień, w którym iskra Bożej miłości zaczęła rozpalać ognisko…

To była niedziela. Do naszej parafii przyjechał wówczas ojciec misjonarz. W czasie kazania w bardzo ciekawy, ojcowski sposób opowiadał o Matce Bożej Szkaplerznej i o szkaplerzu. Zaraz po Mszy Świętej zakupiliśmy dla całej rodziny szkaplerzyki i medaliki.

Wierzyliśmy, że Maryja nie dopuści, abyśmy zginęli na wieki. Gdyby ktoś wtedy powiedział nam, w jaki sposób od tej chwili zmieni się nasze życie, to nie uwierzylibyśmy. A wszystko zaczęło się tak:

Po Mszy Świętej niedzielnej pewne małżeństwo, które kojarzyło nas z kościoła, zaproponowało nam wspólne śpiewanie kolęd w gronie różnych zaproszonych osób. Na spotkaniu tym dowiedzieliśmy się o założonym przez ks. abpa Kazimierza Majdańskiego Instytucie Świeckim Życia Konsekrowanego Świętej Rodziny w Łomiankach pod Warszawą oraz o ogniskach rodzin skupiających się w różnych miastach.

To wszystko, co nasi nowi znajomi opowiadali, było niezwykle ciekawe. Bardzo ucieszyliśmy się więc, gdy zaprosili nas, abyśmy wraz z nimi i z wieloma rodzinami z całej Polski udali się na dzień skupienia, a potem także na rekolekcje letnie.

Rekolekcje były wspaniałe! Czuliśmy się na nich tak, jakbyśmy znaleźli się w innym świecie. Wśród rodzin panowała atmosfera miłości, akceptacji, życzliwości i serdeczności.

Dzieci poprzez zabawę i zajęcia w grupie uczone były wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Nauczyliśmy się prawdziwie przebywać ze sobą i ze swymi dziećmi. Wszędzie można było odczuć obecność Świętej Rodziny i Jej wpływ na wszystkie rodziny tam zgromadzone.

Owocem tamtych rekolekcji była wspólna wieczorna modlitwa rodzinna, modlitwa poranna, bardziej świadome uczestnictwo we Mszy Świętej, praca nad dialogem małżeńskim i rodzinnym oraz poprawa wzajemnych relacji w naszej rodzinie.

Modlitwa, Msza Święta, różne nabożeństwa stały się dla nas odtąd miłym spotkaniem z Bogiem oraz z Matką Najświętszą, a nie przykrym i trudnym obowiązkiem. Przestaliśmy się również wstydzić, że jesteśmy rodziną wielodzietną, i do dzisiaj z podniesionym czołem zawsze oznajmiamy liczbę swoich dzieci, przeważnie widząc w oczach ludzi ogromne zaskoczenie.

Postanowiliśmy wpisać letnie rekolekcje jako stały punkt naszego wakacyjnego wypoczynku. Przekonaliśmy się także, że modlitwa różańcowa jest potęgą i że należy zawsze wsłuchiwać się w wolę Bożą oraz ją wypełniać.

W niespełna cztery miesiące po naszym przyjeździe z rekolekcji, w sposób dość nieoczekiwany, kupiliśmy stary, nieduży dom wraz z działką. Z punktu widzenia ekonomicznego była to marna inwestycja. Pamiętamy jednak, że wspólne wpatrywanie się w okno i planowanie, jak zagospodarujemy swój własny kąt, gdzie posadzimy drzewka i jak przekształcimy budynek gospodarczy na większe mieszkanie, sprawiło, iż nasza więź małżeńska się wzmocniła.

Wspólne przebywanie całej, wtedy jeszcze ośmioosobowej, rodziny w ciasnym domu uczyło nas tolerancji, jedności i nowego spojrzenia na potrzeby innych. Te trudne warunki oraz wszelkie przeciwności były jak cement zespalający naszą rodzinę z Jezusem, Maryją, ze Świętym Józefem i ze sobą nawzajem, jak również przyczyniły się do powstania głębszych więzi duchowych pomiędzy nami. Dzisiaj mówimy, że razem z tym starym domem „kupiliśmy” swoje małżeństwo i rodzinę, więc transakcja była korzystna. Dzięki opatrzności Bożej po dwóch latach wprowadziliśmy się do przerobionego z budynku gospodarczego nowego domu.

Dziś jesteśmy szczęśliwą rodziną. Szczęście daje nam życie z Bogiem poprzez zawierzenie Świętej Rodzinie. Skarbem tym pragniemy dzielić się z innymi rodzinami. Chcemy, aby i one odnalazły swoje szczęście w Bogu i w pełni z niego korzystały.

To pragnienie możemy realizować, gdyż po ukończonym kursie otrzymaliśmy misję kanoniczną od swego biskupa diecezjalnego i prowadzimy w parafii katolickie poradnictwo rodzinne.

Dzielimy się własnym doświadczeniem i pokazujemy na swoim przykładzie oraz na przykładzie rodzin znanych nam z rekolekcji, jak można być szczęśliwą rodziną wielodzietną, że wielodzietność nie prowadzi do patologii w rodzinie, że nie jest ona ograniczaniem wolności małżonków, że nie ogranicza szczęścia rodzinnego, lecz przeciwnie, że jest tym szczęściem.

Zawsze wskazujemy na fundament, na jakim należy zbudować swoje szczęście i dom rodzinny, na mocną, trwałą i niezmienną skałę, jaką jest Bóg, bo jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko inne jest na właściwym miejscu.

W tym wszystkim pomaga Rodzina Święta – ta rodzina, która także była rodziną ziemską i która zna wszystkie problemy rodzin. To za Jej pośrednictwem otrzymujemy wszelkie łaski od Boga potrzebne do stawiania czoła wszystkim przeciwnościom.

Beata (37 lat) i Marek (38 lat)

Podobne treści znajdziesz w naszym sklepie:

Modlitwnik dla małżonków i rodziców	s. Maria KwiekDuchowa Pedagogia Miłości. ks. Jan Kochel