Zwodniczy mistycyzm

„»Jesteś równy Bogu. Jesteś stwórcą. Możesz zrealizować swoją prawdziwą boskość« – oto obietnice New Age. Ten sposób myślenia oferuje cudowne rozwiązania problemów życiowych, jednak wiele z jego recept sprowadza na szlaki, na których życie opanowują siły demoniczne” – przekonuje Moira Noonan, a jej doświadczenie życiowe potwierdza te słowa.

„To właśnie mnie się przydarzyło” – kontynuuje Moira. „Przez ponad 20 lat zgłębiałam i praktykowałam nauki kilkudziesięciu szkół ezoterycznych.

Z początku szukałam ulgi w przewlekłym bólu, a następnie zostałam oddaną miłośniczką newage’owej triady, wyrażającej ideę kultu Siebie [Me, Myself and I, z ang. dosł.: ja, moje i ja – przyp. red.]. W ciągu kilku dni zostałam z tego wyzwolona, lecz trzeba było kilku lat, ażeby zaszło we mnie prawdziwe nawrócenie”.

Lepsze, bo z importu?

Moira Noonan, która dzięki łasce Bożej zerwała z New Age, opisuje obszernie w swojej książce pt. Wyrwana z ciemności. New Age, wiara chrześcijańska i walka o dusze, jak praktyki pochodzące z wierzeń wschodnich rozprzestrzeniły się szeroko pod koniec XX w. w USA, a później także w Europie. W kulturę masową, dziedziny: zdrowia, żywienia, sportu, relacji międzyludzkich, formacji osoby i wielu innych, wniknął okultyzm. Przykłady można mnożyć.

„Beatlesi otworzyli świat na Maharishiego Mahesha Yogiego, twórcę medytacji transcendentalnej. Sami udali się też do Indii, by żyć w jego aśramie. W tym samym czasie liczni hinduscy guru przenosili swoją działalność na bardziej lukratywną ziemię amerykańską. Wpływy religii Wschodu były w USA wszechobecne” – relacjonuje Noonan.

W życiu wielu osób, także Moiry, „zaczęło się od owego uwodzicielsko przepakowanego zamerykanizowanego hinduizmu, który sprzedawano wówczas ciekawej nowinek młodzieży z Zachodu”.

Od takiej początkowej fascynacji niedaleka droga do głębszego wejścia w praktyki całkowicie sprzeczne z wiarą i duchowością chrześcijańską.

To działa!

Ćwicząc się przez wiele lat w różnego rodzaju praktykach okultystycznych, Moira Noonan zdobyła umiejętności takie jak jasnowidzenie i jasnosłyszenie. Miała także wiedzę o intymnych sprawach osób, które do niej przychodziły, widziała i słyszała duchy oraz umiała się z nimi kontaktować.

Wchodząc w okultystyczne praktyki, Moira miała dobrą intencję – chciała pomóc sobie (najpierw pozbyć się powypadkowego bólu, a potem osiągnąć duchowe oświecenie) i pomagać innym. Po swoim nawróceniu kobieta dostrzegła jednak, że pozorne dobro intencji i pozornie dobre efekty praktyk okultystycznych skrywały straszną rzeczywistość.

Za przykład mogą tu posłużyć spotkania, na których Moira i jej instruktorka, dr Ann Makeever, miały rzekomo kontaktować się ze zmarłymi:

„Ludzie często przychodzili na nasze seanse, aby skontaktować się ze zmarłymi bliskimi. Widzieli jednak coś innego. Tak naprawdę nieświadomie wzywali demony. Demony odgrywały wszelkie role, jakich od nich oczekiwano – krewnych, duchów przewodników, znajomych”.

Demony – istoty bardzo inteligentne, ale również całkowicie poświęcone złu za pomocą kłamstwa i manipulacji – zwodziły i wciąż zwodzą w taki sposób ludzi lekceważących sobie Boże przykazania – prawa mające ich przecież chronić.

Zarówno bowiem Pismo Święte (por. Pwt 18,11), jak i Katechizm Kościoła katolickiego (por. KKK 2116) wyraźnie zabraniają kontaktowania się ze zmarłymi, czyli uprawiania nekromancji.

Znając dobrze Boże prawa, złe duchy robią zatem wszystko, ażeby skłonić ludzi do ich łamania. Wywołują w tym celu nawet różne spektakularne zjawiska, o czym również pisze Moira Noonan, wspominając seanse z „wirowaniem stolika” i przywoływaniem „wniebowstąpionych mistrzów”:

„Fotografowali nas nawet naukowcy z NASA. Opublikowali później fotografię stołu w fazie wznoszenia. Nogi stołowe wyglądają na zdjęciu jak cztery jasne promienie światła, rzekomo wiązki energii.

Doktor Makeever [współzałożycielka okultystycznej metody Nauki Wewnętrznego Chrystusa – przyp. red.] regularnie organizowała masowe imprezy w świątyni masońskiej w San Diego. Nagłaśnialiśmy te zebrania pocztą pantoflową w społeczności New Age – kościołach Nauki o Umyśle i im podobnych.

Zjeżdżali się na nie ludzie z całej południowej Kalifornii, a wśród nich – po raz kolejny – wiele gwiazd Hollywood. Seanse i sesje z wirowaniem stolika w obecności ponad 500 osób ciągnęły się godzinami. Widzowie zgromadzeni w świątyni myśleli:

»A to dopiero! Dysponujemy tutaj prawdziwym połączeniem ze światem duchowym«.

Połączenie to wiodło jednak do świty Lucyfera, największego anioła ciemności, który uwielbia udawać anioła światłości”.

Efektowne sztuczki demonów przyciągały rzesze ludzi i nadal fascynują, nawet osoby ze świata nauki. Dlatego tak ważne są świadectwa osób nawróconych, które porzuciły okultyzm i ujawniają o nim prawdę. Moira Noonan kieruje do wszystkich stanowczy apel:

„Miejcie na uwadze fakt, że te praktyki istnieją naprawdę; to nie są po prostu sztuczki. Mają one swój udział w tym, co określa się mianem spirytyzmu, przed którym przestrzega nas Biblia. W Księdze Powtórzonego Prawa i w innych miejscach Bóg stawia sprawę jasno: trzymajcie się z dala od wszelkiego rodzaju mediumizmu, czarów i wróżb. Prorok Jeremiasz ostrzegał ludzi, by nie szukali znaków przyszłości w gwiazdach. Biblia stwierdza jasno cały czas, by nie praktykować takich rzeczy” (zob. Pwt 18,9-14; Kpł 20,27; Dz 16,16-18).

„Dotknąć” rzeczywistości duchowej

Rzeczywistość duchowa istnieje i jest ona tak samo realna jak rzeczywistość materialna. Co więcej, człowiek musi się na nią otwierać, bo potrzebuje życia duchowego. Tak bowiem został stworzony przez Boga. Święty Jan Paweł II pięknie o tym pisze:

„Człowiek jest powołany do pełni życia, która przekracza znacznie wymiary jego ziemskiego bytowania, ponieważ polega na uczestnictwie w życiu samego Boga” (Evangelium vitae, 2).

Osobie, która zatrzyma się tylko na poziomie życia materialnego już tu na ziemi, ciągle będzie „czegoś” brakowało, nie będzie ona mogła realizować swego ostatecznego powołania.

Dlatego każdy człowiek szuka w swoim życiu doświadczeń duchowych, otwiera się na rzeczywistość duchową. Jest to całkowicie prawidłowe zachowanie. Jednak gdy jest to duchowość oderwana od prawdziwego i dobrego Boga, nie przynosi ona człowiekowi pokoju, nie prowadzi ku zbawieniu, ale ku potępieniu.

Dlaczego więc tak wiele osób pije z duchowego zatrutego źródła? Przyczyny tego można by szukać w propozycjach, które obiecują łatwe i szybko osiągalne zaspokojenie potrzeb człowieka, np. mistycznych doznań, wyzwolenia z grzechów, wyjaśnienia istnienia cierpienia w świecie czy panowania nad swoim życiem.

W takich „ofertach” brak jednak poddania się woli Bożej. Gdy człowiek nie rozeznaje woli Bożej, lecz realizuje w życiu swoją wolę, to wówczas sam siebie stawia na miejscu Boga. Tak dzieje się w przypadku sięgania po praktyki okultystyczne.

„Gdy masz do czynienia z duchami przewodnimi lub demonami, będą działały dla ciebie cuda, czyniły znaki i niezwykłe rzeczy, ale znaki te będą zachętą do pychy. Pamiętajcie, to był pierwszy grzech. Pycha stanowiła przyczynę upadku Lucyfera. Pycha jest przyczyną, dla której ludzie pragną osiągnąć biegłość w gnostycyzmie lub innych naukach ezoterycznych”.

Lucyfer nie chciał służyć Bogu i się zbuntował. Był on jednym ze wspanialszych stworzeń, a jego upadek był wielki. Teraz chce, by ten sam los spotkał ludzi – dzieci Boże, koronę stworzenia.

Traumatyczne doświadczenie

W świecie duchowym istnieje dobro – które jest nieskończenie piękne i zachwycające, ale istnieje w nim również zło – przerażające i odpychające. Jednak rzeczywistość duchowa jest przed człowiekiem zakryta.

Bóg odsłania ją przed ludźmi, wtedy gdy to służy ich zbawieniu. Tak jak wtedy, gdy Matka Boża w Fatimie ukazała dzieciom swoje piękno, ale także otchłań piekielną. Uczyniła to nie po to, by je przerazić, ale dla nawrócenia dusz. Święta siostra Faustyna Kowalska też miała mistyczne wizje, zarówno rzeczywistości niebieskiej, jak i rzeczywistości piekielnej.

Inaczej jest w świecie okultystycznym. Otwierając zakazane furtki świata duchowego, człowiek doświadcza boleśnie działania zła. Moira Noonan przez lata zgłębiała różne praktyki okultystyczne i miała nadprzyrodzone doznania duchowe nawet wtedy, gdy ich nie chciała. Bardzo obrazowym tego przykładem jest wydarzenie, które miało miejsce podczas jednego z jej pobytów w centrum organizującym warsztaty i seminaria New Age.

W sąsiedztwie ośrodka znajdowało się piękne jezioro, wokół którego gromadzili się na wypoczynek uczestnicy kursów. W upalny dzień także Moira udała się nad wodę. Nagle poczuła, że w tym jeziorze jest coś złowrogiego i dziwnego. Widząc jednak wokół zrelaksowanych plażowiczów, zignorowała to przeczucie.

Wskoczyła do wody i zaczęła płynąć w kierunku platformy zacumowanej na jeziorze. Zanim jednak do niej dotarła, znów opanowało ją tamto mroczne uczucie. Wydostawszy się na platformę, nie mogła przestać płakać i nie wiedziała, jak ma wrócić na brzeg.

„Chwilę wcześniej czułam się tak, jakbym dosłownie przepływała przez istoty duchowe. To było upiorne, po prostu wstrętne. Miałam wrażenie, że pływam we krwi, takie to było gęste. Dotkliwej przykrości tego przeżycia nie mogłam znieść” – relacjonuje Moira.

Później, już w ośrodku, Moira zapytała dyrektora centrum o historię tego miejsca. On zaś jej odpowiedział:

„Pierwotnie ziemia ta była miejscem letniego pobytu tubylców, którzy koczowali wzdłuż brzegów. […] Kiedy biali osadnicy przybyli zza wzgórz i chcieli przejąć tę ziemię, nie pytali o zgodę. Wtargnęli. Nastąpił krwawy pogrom, zabili wszystkich Indian – każdego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko, wszystkich. Nie zadali sobie trudu, by pogrzebać trupy. Ciała wrzucili do jeziora”.

Dla Moiry wstrząsająca była nie tylko prawda o tym miejscu, ale także postawa dyrektora – lekarza kierującego najważniejszym centrum New Age, uchodzącego za autorytet w kwestiach duchowych. W ogóle nie przejmowała go tragedia z przeszłości.

„Nikt nigdy nie odprawił tu nabożeństwa o uwolnienie. W New Age nie rozumieją istoty uwolnienia. Co najwyżej zrobią przedstawienie z kryształami i śpiewami, podczas gdy takiej ziemi potrzebna jest przede wszystkim uzdrawiająca Msza Święta” – zauważa po latach Moira.

Po swoim nawróceniu zdała sobie jasno sprawę, że osoby związane z New Age skupione są tylko i wyłącznie na sobie.

W domu najlepiej

Moira się nawróciła i odkryła dobrego Boga, który udziela łask w Kościele katolickim. Znalazła to, czego przez długie lata szukała w złych miejscach.

„Otrzymałam niespodziewanie dar spokoju, którego nie chciałam utracić. Daję wam słowo, że każdy zajmujący się jasnowidztwem lub działaniami paranormalnymi byłby cały szczęśliwy, gdyby miał w sobie taki pokój. Dlatego, […] w pierwszej kolejności należy ewangelizować właśnie tych ludzi” – przekonuje kobieta.

Noonan, która poznawała różne tajemne techniki i posługiwała się nimi, żeby „pomagać” sobie w sposób nadprzyrodzony, oraz kontaktowała się z bytami duchowymi, dopiero w Kościele katolickim odkryła znaną, ale nieraz nawet przez katolików niedocenianą prawdę o świętych obcowaniu:

„[…] święci przychodzą nam z pomocą. Chcę, by było jasne: święci słyszą nas i cieszą się, kiedy wzywamy ich wstawiennictwa. To wspaniała rzecz, piękny dar od Boga, dzięki któremu Jego łaska działa w świecie”.

Moira dryfowała kiedyś po niebezpiecznych wodach duchowości New Age, ale kiedy trafiła do bezpiecznego portu, jakim jest Kościół katolicki, dostrzegła, jakie szczęście ją spotkało. Obecnie nie ustaje w głoszeniu tej prawdy i zachęca wszystkich ludzi wierzących, aby dzielili się skarbem wiary:

„W Liście do Koryntian św. Paweł zachęca swoich współwyznawców, by »starali się o większe dary« (1 Kor 12,31). Współcześni wyznawcy New Age zdają się rozumieć to wezwanie. Umknęło im jednak, że Bóg zbudował dla nas dom, byśmy właśnie w nim dary te otrzymywali, rozumieli je i z nich korzystali. Tym domem jest Kościół.

Uzdrawianie, wiedza czy siła proroctwa, które wciągają ludzi w gnostycyzm, to demoniczne sztuczki, naśladujące prawdziwe charyzmaty Ducha Świętego. Ludzie muszą o tym wiedzieć, a my jako chrześcijanie mamy misję, by im tę wiedzę przekazywać i udostępniać”.


Akt oddania się Jezusowi Chrystusowi przez ręce Maryi św. Ludwika Marii Grignion de Montfort

Ja, grzesznik niewierny, odnawiam i zatwierdzam dzisiaj przez Twoje ręce, Niepokalana Matko, śluby chrztu świętego. Wyrzekam się na zawsze szatana, jego pychy i dzieł jego, a oddaję się całkowicie Jezusowi Chrystusowi, Mądrości wcielonej, by pójść za Nim, niosąc krzyż swój po wszystkie dni życia, i by być Mu wierniejszym niż dotąd.

Obieram Cię dziś, w obliczu całego dworu niebieskiego, za swą Matkę i Panią. Oddaję Ci i poświęcam jako niewolnik Twój ciało i duszę swą, swoje dobra wewnętrzne i zewnętrzne, a nawet wartość wszystkich swych dobrych uczynków, zarówno przeszłych, jak obecnych i przyszłych, pozostawiając Ci całkowite i zupełne prawo rozporządzania mną i wszystkim, co do mnie należy, bez wyjątku, według Twego upodobania, ku większej chwale Boga, w czasie i w wieczności.

Amen.